Przygoda na Wiśniowej czyli nic śmiesznego

// Wrzesień 19th, 2010 // Mój fz6

Yamaha FZ6 Fazer po kolizji

Człowiek zawsze sobie myśli, że takie rzeczy przytrafiają się tylko innym, że jego to nie dotyczy. Ogląda to w telewizji, czyta newsy w Internecie, czasem usłyszy w radiu. Rzadziej dotknie to kogoś ze znajomych lub rodziny.

Cóż, teraz przytrafiło się i mnie. Nazywam to „przygodą”, bo na szczęście nikomu nic się nie stało. Straty odnotowano tylko w sprzęcie co możecie zobaczyć na załączonych zdjęciach.

Niemniej stało się jak stało, w miejscu mocowania crashpada pękła rama, ale po kolei.

Pogoda tego popołudnia była dobra, około +18 stopni, niebo czyste, warunki na drodze dobre. Jak zwykle w tygodniu wracałem o tej porze z pracy do domu i ze względu na to, że Al.Niepodległości w Warszawie są obecnie w remoncie podobnie jak uprzednio zdecydowałem się pojechać objazdem ulicą Wiśniową do Batorego i potem już do ronda Jazdy Polskiej by z niego wjechać na trasę łazienkowską.

Trasa znana, jeździłem nią już kilkanaście razy, wydawało mi się, że poznałem na tym odcinku wszystkie niebezpieczeństwa jakie potencjalnie mogą mnie spotkać. Właśnie. Wydawało mi się. „Atak” przyszedł z najmniej spodziewanej strony a mianowicie z … wyjazdu z parkingu pod Komendą Główną Policji znajdującej się przy wspomnianej Wiśniowej. Ze sznura pojazdów stojących w korku w stronę ulicy Batorego, który niespiesznie wyprzedzałem z lewej strony wychynął niespodziewanie samochód chcący skręcić w lewo. Zobaczyliśmy się wzajemnie w ostatniej chwili, na jakąkolwiek reakcję poza rozpaczliwym wciśnięciem hamulca nie pozostało już w zasadzie czasu. Poszliśmy jak to się mówi „na czołówkę”, na szczęście obaj mieliśmy w tamtej chwili na swoich licznikach prędkości raczej mizerne. On z racji tego, że właśnie włączał się do ruchu, ja bo manewr wyprzedzania w tym miejscu należy wykonywać szczególnie ostrożnie (ulica dwukierunkowa, ale wąska) i jadę tam zwykle nie więcej niż 40-50km/h. To mnie zapewne uchroniło przed większą katastrofą. To i zbroja oczywiście, choć co ciekawe oglądając potem wierzchnie ubranie nie znalazłem bodaj jednej rysy. Kask właściwie też nie ucierpiał po kontakcie z asfaltem. Dziwne, ale prawdziwe.

To co dla ludzi skończyło się niegroźnie niestety okazało się końcem mojego Fazera. Pęknięta w miejscu mocowania crashpada rama wydała wyrok na opłacalność jakichkolwiek napraw motocykla. Rzeczoznawca przysłany z ubezpieczalni tylko to potwierdził, także czekam teraz na wypłatę odszkodowania.

Yamaha FZ6 Fazer po kolizjiYamaha FZ6 Fazer po kolizjiYamaha FZ6 Fazer po kolizjiYamaha FZ6 Fazer po kolizjiYamaha FZ6 Fazer po kolizji

Pikanterii tej „przygodzie” dodaje fakt, że za kierownicą auta siedział … wysokiej rangi funkcjonariusz policji, który właśnie po skończonej pracy wyjeżdżał z parkingu kierując się do domu. Wezwana na miejsce zdarzenia drogówka po zbadaniu sprawy orzekła jego winę („włączając się do ruchu nie zachował należytej ostrożności). Człowiek na miejscu został ukarany mandatem i punktami karnymi.

Poniżej ogólny plan zdarzenia. Czerwoną kropką zaznaczyłem miejsce kolizji, biała strzałka reprezentuje tor jazdy samochodu. Ja poruszałem się w stronę ulicy Batorego.

Miejsce kolizji na ulicy Wiśniowej w Warszawie

Jak widać tym samym dołączam do grona osób „tych, którzy już leżeli”, choć wolałbym jeśli już by stało się to w innych okolicznościach przyrody.

Uważajcie na siebie i pamiętajcie o stroju ochronnym – to jedyna karoseria, która Was chroni w czasie upadku.

Żeby jednak nie kończyć zbyt pesymistycznie: historia znajduje swój szczęśliwy koniec w zakupie nowej maszyny. Będzie to …, ale o tym już w następnym odcinku ;)

Share

7 Responses to “Przygoda na Wiśniowej czyli nic śmiesznego”

  1. Marcin pisze:

    Heh widzę że zakończyliśmy sezon w podobny sposób.. ja 15.09 będąc na urlopie i jadąc do dziewczyny ledwo co wyjechałem od siebie, koleś zajechał mi drogę zmieniając kierunek ruchu. hamując zahaczyłem kierownica o jego klapę.. efekt? szlif i wniosek że zawsze ubieraj cały strój :) gdyby nie żółw i kurtka to nieźle bym się poobdzierał :) Czekam na rzeczoznawce :) dobrze że to było przy niewielkiej prędkości…
    Na początku myślałem że to moja wina i chciałem się dogadać.. Ale policja która przyjechała orzekła że to nie była moja wina :)
    Jestem ciekaw na ile mi wyceni motonga i wtedy podejmę decyzje czy inny model :D

  2. duddits pisze:

    Najważniejsze, że Tobie nic się nie stało. Ja jeszcze sezonu nie kończę, zamierzam jeździć dopóki śnieg nie spadnie :) W tym tygodniu powinien przyjechać do mnie nowy sprzęcik.
    Jak widać na moim przykładzie jednak sprawiedliwość w Policji jakaś tam jest ;)

  3. Marcin pisze:

    a co kupiłeś ?:)

  4. duddits pisze:

    Cierpliwości, będzie notka pod koniec tygodnia :)

  5. [...] Fazerem. Do tego rozstania wydatnie przyczynił się pan policjant co ze szczegółami opisywałem tutaj. Cóż, garaż nie znosi pustki, a ja nie mogąc się przyzwyczaić do poruszania środkami [...]

  6. [...] Stało się jak stało, moja FZ6 po 15.000km poszła na przemiał. Historię opisywałem tutaj. [...]

  7. [...] I stało się. Mój powypadkowy Fazer poszedł w Polskę. Kupił handlarz, więc należy spodziewać się, że na wiosnę gdzieś „wypłynie”. O uszkodzeniach możesz poczytać tutaj. [...]

Leave a Reply