I Ty Brutusie … ?

// Styczeń 25th, 2012 // Ciekawostki, Motocykle, Wydarzenia

Brutus, motocykl elektryczny

Nie wiem jak Wam, ale mnie się stylistycznie elektryczne jednoślady nie podobają. Póki co ich wygląd nawiązuje bardziej do tostera czy robota do ubijania ciasta niż do motocykla. Pomijam już dźwięk, którego nie ma i na dobrą sprawę nie wiadomo czy to jednoślad czy wózek golfowy jedzie.

Jednak przynajmniej niektórzy projektanci elektrycznych hulajnóg próbują robić co się da aby maszyny, które stworzyli jak najbardziej przypominały motocykl z silnikiem spalinowym.

Chrisowi Bellowi (zbieżność nazwisk przypadkowa) ta sztuka się dość przyzwoicie udała. Jego motocykl nie tylko jeździ (i to całkiem żwawo), ale też i nieźle wygląda. Widać dobre włoskie wpływy – przynajmniej jeśli chodzi o design ramy. Mnie ta sztuka trochę przypomina przerobionego Diavela. Sercem układu jest oczywiście pokaźnych rozmiarów i słusznej wagi bateryjka litowo-polimerowa. Sprzęt w nią wyposażony waży gotowy do jazdy nieco ponad 200 kg. Jak na elektryka to sporo.

Producent deklaruje, że na jednym ładowaniu motocykl jest w stanie przejechać minimum 160 km, przy czym słówko „minimum” jest tu istotne, bo oznacza zasięg, w czasie którego nie oszczędzamy prawej manetki i bawimy się na maksa. Do pełnego naładowania serducha wystarczą 3 godziny oraz zwykłe gniazdko elektryczne w ścianie. Jednoślad rozpędza się do setki w niespełna 5 sekund, a „top speed” oscyluje gdzieś w granicach 160 km/h. O cenie nic mi nie wiadomo, ale pewnie szału nie będzie, jednak odnotować trzeba, że oto mamy wreszcie elektryka, który cóż, może się podobać.

A tak Brutus wygląda na żywo (co ciekawe nie został jeszcze opatentowany co widać w podpisie na filmie):

Leave a Reply