Archive for bezpieczeństwo

Oznacz swój motocykl

// Maj 8th, 2010 // 1 Comment » // bezpieczeństwo, Motocykle

Rejestr Motocykli - chroń swoją maszynęNasz zaprzyjaźniony serwis RejestrMotocykli.pl ogłosił właśnie akcję „Oznacz swój motocykl”. Ci, którzy zarejestrowali już swoją maszynę mogą za pośrednictwem strony bezpłatnie zamówić tę naklejkę, która umieszczona gdzieś w widocznym miejscu będzie sygnałem dla potencjalnego złodzieja o tym, że ten motocykl został zarejestrowany w internetowej bazie. Ja już swoją zamówiłem, bo jak to się mówi ostrożności nigdy za wiele.

Share

Ulica to nie ring

// Kwiecień 3rd, 2010 // 1 Comment » // bezpieczeństwo, Wydarzenia

Ulica to nie ringMyślę, że wie o tym każdy – ulica nie jest miejscem gdzie można, bez konsekwencji, dać upust swoim frustracjom. Niestety, nie każdy ten fakt akceptuje. Motocykliści są najczęściej postrzegani przez kierowców samochodów negatywnie: wciskają się wszędzie tam gdzie nikt inny by nie wjechał, zajeżdżają drogę, jeżdżą bardzo szybko i równie szybko bez ostrzeżenia wyprzedzają nie dając szansy by dać się zauważyć. Ruszyła właśnie kolejna akcja, która chce ten negatywny obraz motocyklistów zmienić. Pokazać, że kierowcy jednośladów to też rozsądni ludzie tak samo nieakceptujący w swoich szeregach drogowych piratów – szaleńców na ścigaczach. Ulica to nie ring. Zaiste. Torów wyścigowych ciągle w naszym kraju brakuje, ale jednak są i myślę, że będzie ich przybywać, bo taka jest potrzeba w narodzie. Na drogach mamy coraz więcej motocykli, dużo osób wybiera jednoślad jako alternatywę dla samochodu – zwłaszcza w zakorkowanych miastach.

Twarzami tej kampanii są: Tomasz Gollob, Dariusz Michalczewski, Maciej Wisławski, Hubert Dylon (Raptowny), Piotr Zalewski (Piotruś).

Miejmy nadzieję, że para nie pójdzie w gwizdek. Ja popieram.

Odwiedź: http://www.ulicatoniering.pl/

Share

Prawdziwy lans? Idź na szkolenie.

// Marzec 28th, 2010 // 2 Comments » // bezpieczeństwo, Motocykle

To już nie chodzi przecież o sam szpan przed znajomymi czy zaimponowanie laskom na plaży w Jastarni. Czy na pewno wiesz jak wykorzystać możliwości swojego jednośladu? Czy wiesz, że ten zakręt, który codziennie pokonujesz jadąc do pracy lub do szkoły można pokonać szybciej i w 100% bezpiecznie? Czy potrafisz zmieniać biegi stosując tzw. „międzygaz” albo czy pamiętasz zawsze o tym by nie dociążać przedniego koła podczas ostrego hamowania? Czy pamiętasz wreszcie o tym by kontrolować ciśnienie w oponach?

Nawet jeśli na wszystkie powyższe pytania udzieliłeś twierdzącej odpowiedzi to dobre szkolenie nigdy ci nie zaszkodzi. Dlaczego profesjonalni kierowcy są tacy dobrzy? To proste, powiesz, bo stale trenują. I ty też, jeśli tylko ci na tym zależy, powinieneś właśnie trenować pod okiem specjalisty, bo wpajania dobrych nawyków nigdy za wiele. Kto wie? Może właśnie dobre wyszkolenie ocali ci kiedyś życie albo pozwoli wyjść bez szwanku z niebezpiecznej sytuacji na drodze. A na pewno sprawi, że zyskasz w oczach kolegów i … koleżanek :)

Kolejny sezon właśnie się rozpoczął i to dobry moment by zastanowić się czy na pewno podstawowy kurs na prawo jazdy dał ci wszystko czego potrzebujesz by bezpiecznie poruszać się motocyklem po drodze (oczywiście, że ci nie dał …).

Przy okazji, gdyby ktoś chciał podszkolić się u najlepszych w branży, ma taką możliwość: http://www.superbikeschool.co.uk/schedule.php

W tym roku kursy będą niedaleko nas, bo w Szwecji i Bułgarii. Kto wie, może w przyszłym roku najsłynniejsza motocyklowa szkoła jazdy Keitha Code’a zawita na tor w Poznaniu?

Share

Jazda bez prawka: dlaczego?

// Marzec 10th, 2010 // No Comments » // bezpieczeństwo, Motocykle

Usiłuję ten problem zrozumieć od dłuższego już czasu i wciąż nie znajduję satysfakcjonującej mnie odpowiedzi.

Tak, zdarzało mi się w podstawówce jeździć motorynką po szkolnym boisku czy gdzieś na wsi na polnej drodze próbować swoich sił na Komarze. Przypominam też sobie jak siedząc na ojca kolanach próbowałem prowadzić samochód. Każdy z nas ma zapewne podobne doświadczenia z dzieciństwa.

Zakładam też, że większość kierowców rozumie ideę posiadania uprawnień do kierowania pojazdem. Wyjeżdżając na drogę publiczną bierzemy na siebie ogromną odpowiedzialność, szczególnie jeśli przy tej okazji jedziemy z pasażerem (lub kilkoma osobami). To co na tej drodze robimy i jak się zachowany może zadecydować o czyimś życiu lub śmierci. Nie powinno nam to oczywiście odbierać przyjemności z samej jazdy czy wręcz paraliżować, jednak dobrze jest mieć tę świadomość i zachowywać się na drodze odpowiedzialnie.

Kurs na prawo jazdy w najlepszej nawet szkole ze względu na swoje ograniczenia przygotowuje co najwyżej do zdania egzaminu państwowego. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że to dopiero początek drogi do tego by stać się dobrym kierowcą. Jest co najmniej kilka ośrodków w tym kraju, które oferują kursy doszkalające połączone z wyjazdami szkoleniowymi na tory wyścigowe – zdecydowanie warto z nich skorzystać i to nie tylko raz w życiu, ale cyklicznie – co jakiś czas.

Przyznam, że szokiem było (i jest nadal) dla mnie odkrycie jak duża liczba osób w Polsce jeździ motocyklem bez uprawnień. Co ciekawe większość z nich najczęściej posiada prawo jazdy kategorii B. Powszechnie akceptowany jest też fakt zakupu jednośladu przed pójściem na kurs i zdaniem egzaminu. To co nie jest akceptowane w przypadku posiadania i prowadzenia auta dla kierujących motocyklami stanowi chleb powszedni. Niektórzy nawet na internetowych forach się tym chwalą: „mam motocykl, od 6 lat nim jeżdżę bez prawka i nikomu nic się nie stało„.

Własny motocykl, jak to się mówi, chciałem mieć od „maleńkości”. W zeszłym roku dojrzałem do tego by się tym tematem zająć na serio. Pierwszą myślą było „zrób prawko”. Nie wyobrażałem sobie wówczas, że można by podejść do tematu inaczej. Kurs zrobiłem, egzamin zdałem – w międzyczasie rozglądałem się za wymarzonym sprzętem i kompletowałem strój. Czytając opinie w internecie nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że jestem jakimś marginesem, wyrzutkiem – prawie nikt nie postępował tak jak ja. Ba! Duża liczba osób wsiada na motocykl nie mając nawet odpowiednich do tego ciuchów, a przecież własna głowa i odpowiedni strój to jedyna ochrona podczas jazdy. Sam czasem widuję na mieście „bohaterów” w krótkich spodenkach i obuwiu sportowym na 150 konnym ścigaczu. Kontakt z asfaltem może być w takiej sytuacji bardzo bolesny. Ryzyko rośnie dodatkowo gdy taka osoba nie posiada odpowiedniego wyszkolenia i nie potrafi się zachować w sytuacji zagrożenia życia. Jest niebezpieczna dla siebie i otoczenia.

Często przy takich okazjach podnoszony jest argument wysokich kosztów: że ciuchy drogie, że za kurs to w ogóle trzeba tyle zapłacić, a motocykl też na czymś musi jeździć, itd. No przepraszam bardzo, ale wszystko kosztuje – wydatki można jednak sobie rozsądnie zaplanować co może i łatwe nie jest, ale nieuniknione jeśli tylko chcemy nad wydatkami panować. Ja jestem tego żywym przykładem. Kokosów nie zarabiam, ale wydatki udało się zaplanować i rozłożyć w czasie tak, że starczyło i na ubranie, i na kurs, i wreszcie na motocykl. Czyli jak się chce to można.

Łatwiej jednak jest ponarzekać i … pójść na skróty. Tak naprawdę traci na tym każdy: i ten kto się na to decyduje i osoby, które z takim delikwentem spotykają się potem na drodze.

Ja prawo jazdy na motocykl mam, a Ty?

Share

Do 100KM w UE?

// Marzec 6th, 2010 // No Comments » // bezpieczeństwo, Motocykle

Jak podaje serwis MCN już tego lata Komisja Europejska ma zająć się rozpatrywaniem wniosku o przyjęcie dyrektywy ograniczającej moc motocykli sprzedawanych w krajach wspólnoty do 100KM (74kW). Co ciekawe (ja przynajmniej o tym nie wiedziałem) we Francji takie ograniczenie już obowiązuje. Oprócz tego najprawdopodobniej KE będzie chciała przyjąć rozporządzenie o obowiązkowym systemie ABS w każdym nowym motocyklu. Nie jest póki co jasne czy wszystkie kraje będą się musiały do tych przepisów bezwzględnie stosować czy dyrektywa będzie miała charakter jedynie zalecenia. Może to prowadzić do absurdów w stylu, że nowy motocykl kupiony legalnie w Polsce (o mocy pow. 100KM) stanie się nielegalny po przekroczeniu np. niemieckiej granicy.

Z drugiej strony, czytamy na wspomnianym portalu, odrębne badania pokazują, że jest praktycznie niemożliwym uzyskanie takiego samego stopnia bezpieczeństwa motocyklisty przy rosnącej mocy jednośladu jak w przypadku maszyn o mniejszej liczbie koni mechanicznych.

Co z tego wyniknie? Przekonamy się najprawdopodobniej już w tym sezonie.

Share

Kamizelka odblaskowa to nie obciach!

// Luty 23rd, 2010 // No Comments » // bezpieczeństwo, Motocykle

To nie musi być obciach

To nie musi być obciach

Pogoda się klaruje, wkrótce poranne przymrozki staną się tylko wspomnieniem, więc korzystając z okazji, że słońce za oknem chciałem wspomnieć o dwóch, ważnych jak sądzę, sprawach.

Kamizelki odblaskowe. Większość z nas motocyklistów nie chce ich nosić, taka jest prawda. Panuje przekonanie, że to obciach i człowiek wygląda jak członek brygady remontującej tory kolejowe, a nie jak rycerz na stalowym rumaku. Sam w sumie tak myślałem. Żeby była jasność: panowie remontujący tory – szanuję waszą pracę! :)

Czasem taka kamizelka zwyczajnie nie pasuje do stroju i ogólnej koncepcji motonity: na ścigacza, w pełnym skórzanym i do tego jaskrawym kombinezonie zapewne nie miała by większego sensu. Jednak jest dobrym rozwiązaniem jak dużo jeździ się po mieście w godzinach szczytu. To naprawdę działa, zwłaszcza jak miało się szczęście zakupić egzemplarz łudząco podobny do tych, których używa nasza policja :) Pierwsze wrażenie kierowcy samochodu jest takie, że zbliża się gliniarz na motocyklu (serio!).

Druga sprawa. Chciałem w tym miejscu potępić tych co do poprawienia swojej „widoczności” używają długich świateł w dzień do jazdy po mieście. Doprawdy nie rozumiem jak oślepianie innych użytkowników drogi ma pozytywnie wpływać na wasze (i innych) bezpieczeństwo? Już nawet nie wspomnę o tym, że jest to zwyczajnie niezgodne z przepisami. Zwiększa irytację i tak już wystarczająco nieszczęśliwych kierowców samochodów stojących w korkach co w łatwy sposób może doprowadzić do jakiegoś nieszczęścia i na dodatek eskaluje niekończący się konflikt pomiędzy „nami” a „nimi”. Bądźmy kulturalni na drodze i pokażmy, że kierowcy jednośladów to też ludzie :)

Kamizelka jest zdecydowanie lepszym pomysłem, dodatkowo polecam rozważyć opcję dodania na jej plecach napisu w stylu: „dziękuję za ustąpienie mi drogi„. Łagodźmy obyczaje, może więcej ludzi zacznie jeździć na jednośladach co przełoży się na mniejsze korki w centrach miast :)

Udanego sezonu!

Share