Archive for Yamaha

Fazer8 pod lupą

// Styczeń 14th, 2011 // 5 Comments » // Fazer 8

Yamaha Fazer8

Ostatnio brytyjski magazyn MCN zafundował swoim czytelnikom recenzję z testu Fazera 8. W podsumowaniu dali ocenę 3/5, ale po kolei.

Silnik (ocena: 4/5)

Jak już wspominałem o tym wcześniej jest to ten sam blok silnika, który siedzi w FZ1. Zmiany są, można rzec kosmetyczne – zmieniono średnicę cylindrów, ale za to skok tłoka pozostał bez zmian, co z kolei pozwala cieszyć się dużą elastycznością silnika praktycznie na każdym biegu (to akurat potwierdzam z autopsji). Moc może nie powala na kolana: 82Nm i 106KM, co na obecne standardy nie jest wartością imponującą w tej klasie, ale cóż jeśli komuś tej mocy brakuje – wybiera Fazera z numerem 1 (150KM). Z drugiej strony (zawsze jest jakaś druga strona :) ) jeśli chcesz mieć tzw. „banana” na twarzy, skuteczne narzędzie do codziennych dojazdów do pracy czy też po prostu masz ochotę czasem wyskoczyć na wycieczkę z przyjaciółmi – to Fazer8 będzie doskonałym wyborem.

Jazda i prowadzenie (ocena 3/5)

I tu zapewne część z Was, którym małe Fazery są nieobce, nie zdziwi się kiedy padnie stwierdzenie, że Yamaha konsekwentnie nie wyposaża tych modeli w bogatą regulację zawieszenia. Wręcz przeciwnie jest naprawdę ubogo. Z przodu regulacji po prostu nie ma. Z tyłu jest tylko możliwość ustawienia wstępnego napięcia sprężyny. Jakby tego było mało przód jest stosunkowo miękki, jest to odczuwalne zwłaszcza podczas hamowania – motocykl wyraźnie „daje nura”. Szybka sportowa jazda po winklach może być nieco stresująca, informacja zwrotna o przyczepności przodu na fabrycznej oponie Bridgestone również jest niewystarczająca. Wyczucie uślizgu wymaga nie lada praktyki. Z tyłem jest już pod tym względem znacznie lepiej. Panowie z MCN znów podkreślili, że Fazer8 świetnie nadaje się do miasta, tnie po ulicach jak nóż przez masło :) . Wygodna pozycja sprawia, że dalsze wycieczki również nie są problemem.

Wyposażenie (ocena: 2/5)

W tej kwestii ocena jest dość surowa. Zdaniem dziennikarzy tym, że rama i wahacz wykonane są z aluminium można chwalić się co najwyżej przy piwku w pubie. Większość konkurencji wykorzystuje stalowe ramy rurowe i wahacze o przekroju prostokątnym, i nic złego z tego powodu się nie dzieje. Reszta motocykla to można powiedzieć standard i to dosłownie, bo tak: silnik przeszczepiony z FZ1, podobnie tylna lampa. Przednie koło i lampy wzięte z XJ6, zegary również te same co w większym bracie – FZ1. Przednie hamulce ze starej dobrej R1. Nowa technologia pojawia się w … długości przewodów dolotowych. Te prowadzące do cylindrów 2 i 3 są dłuższe od tych prowadzących do cylindrów 1 i 4. Ma to poprawić dynamikę motocykla w środkowym zakresie obrotów. Rzędowa czwórka nie posiada zaworu wylotowego EXUP, natomiast ma wąskie i jak dotąd najdłuższe rury układu wydechowego jakie wyprodukowała Yamaha – znowu po to by wzmocnić osiągi w środku pola obrotomierza.

Jakość i niezawodność (ocena: 4/5)

Tutaj już jak widać Fazer8 prezentuje się zdaniem MCN znacznie lepiej. Zwarty, „czysty” montaż i spasowanie wszystkich elementów stoją na wysokim poziomie, ale firma przyzwyczaiła swoich użytkowników już do tego. Jest to oczywiście nowy model motocykla (mimo, że składany z wielu części od dawna dostępnych w innych maszynach Yamahy), więc przypadłości wieku dziecięcego mogą się pojawić. Małe szanse, ale zawsze …

Cena (ocena: 3/5)

Ocena oceny nie wypada najlepiej, ale trudno się dziwić. Przenosząc na polskie realia: za Fazera 8 wyposażonego w ABS musimy wyłożyć prawie 40 tysięcy (39900). Dużo to czy mało? Tak sobie – można powiedzieć. W tej cenie możemy mieć np. Suzuki GSX 1250FA w wersji Special Tourist wyposażonego m.in. w kufry i turystyczną, podwyższoną szybę.

Podsumowanie (ocena końcowa: 3/5)

Jak dotąd Fazery w oczach swoich użytkowników pełniły rolę „motocykli do wszystkiego”, miało to też odzwierciedlenie w cenie (ładnie się zrymowało). Cóż, popularność klasy 3/4 litra (750-800cc) w Europie (zapoczątkowana przez Kawasaki Z750 w 2004) sprawiła, że cena Fazera z numerem 8 poszła w górę, a rolę „średniaka” w ofercie Yamahy przejęła XJ6 (600-ki wciąż trzymają się mocno i oby tak zostało). Czy to był dobry ruch? Czas pokaże.

Fazer8 to bardzo dobre narzędzie do jazdy i co tu dużo mówić – fajna zabawka dla dużych chłopców. Problemem jest to, że na rynku istnieje już wiele podobnych konkurentów często dostępnych w lepszej cenie i w lepszym wyposażeniu.

Oryginalny artykuł: http://www.motorcyclenews.com/MCN/bikereviews/searchresults/Bike-Reviews/Yamaha/Yamaha-Fazer8-2010-current/
Share

Zima trzyma

// Grudzień 14th, 2010 // No Comments » // Fazer 8, Wydarzenia

FZ8 parked at the garageI nie odpuszcza. W tym roku nawet przyszła wcześniej i od razu zaatakowała z grubej rury. Sypnęło śniegiem, powiało chłodem i trzeba się było z Fazerem przeprowadzić do garażu. A przecież pamiętam, że jeszcze w zeszłym sezonie 12. grudnia wracałem sobie na dwóch kołach ze szkolnych zajęć. Nie ma co jednak narzekać, różnorodność pór roku ma swoje dobre strony. W zimie jest czas na inną aktywność, np. narty albo deska – co kto lubi i po przerwie fajnie jest znowu dosiąść rumaka i wybrać się na pierwszą wiosenną przejażdżkę.
Śnieg za oknem sprawia też, że część z nas spędza więcej czasu przed monitorem. W związku z tym aktywność na wszelkiej maści forach i grupach dyskusyjnych wyraźnie wzrasta – ludzie dzielą się wrażeniami z mijającego roku i robią plany na następny. Niestety nie tylko. Bardzo niemile mnie zaskoczył odzew na pomysł kolegi Lovtzy, jednego z prowadzących znany zapewne wszystkim portal scigacz.pl. Lovtza zaproponował bardzo, moim zdaniem, dobry pomysł na skrócenie sobie okresu zimowego – krótki, niekomercyjny wypad na polatanie po Hiszpanii. Sam się zaoferował z organizacją (przewiezieniem motongów na miejsce + noclegi), nic tylko zgłaszać się i jechać. Dobrze, pomyślałem sobie czytając jego posta, że ludziom chce się jeszcze w tym kraju takie rzeczy robić.
Co z tego skoro inni widzą świat inaczej. Zaraz musiało dojść do jakiś przepychanek i wojenek podjazdowych pt. „forumowa hołota” z „sikacza” kontra stare i zacne „precle” (czyli dla niewtajemniczonych stara gwardia z grupy newsnetowej pl.rec.motocykle). Wstyd i żenada drodzy państwo. Nie wszystko w tym wątku chciało mi się czytać, ale to co przeczytałem było bardzo przygnębiające.
Przecież nie oszukujmy się, motocyklizm w naszym kraju to zabawa dla nielicznych, jeszcze mniej z tych osób zagląda do Internetu na tematyczne fora i grupy. Powinniśmy te zainteresowania starać się raczej zaszczepiać innym a nie wzajemnie się atakować. W imię czego? Po co? To bezsensowne trwonienie energii można by przekuć w coś bardziej twórczego.

Cała dyskusja tutaj: http://groups.google.com/group/pl.rec.motocykle/browse_thread/thread/db013cb7d486aa6d#

Żeby jednak nie kończyć wywodu zbyt pesymistycznie to powiem, że od momentu kiedy moja „ósemka” na stałe zagościła pod dachem zrobiłem już na niej … całe 2km kręcąc kółeczka między filarami po garażu :) Mina sąsiada, który zszedł po coś do swojego auta i przyłapał mnie na tym procederze bezcenna ;)

Share

FZ8n – pierwsze wrażenia

// Październik 13th, 2010 // No Comments » // Fazer 8, Yamaha

2011 Yamaha FZ8N

W sumie niewiele tego, ledwie 500 km uzbierało się na liczniku. Zawsze to jednak więcej doświadczeń niż z godzinnej jazdy testowej. W porównaniu do FZ6 z owiewką golas ma nieco szerszą kierownicę, nieznacznie co prawda, ale przekłada się to na lepsze „czucie” motocykla w zakręcie. Manewr pochylenia przychodzi mi łatwiej, maszyna dodatkowo jest niesamowicie zwrotna – wyprzedzanie w korku nie stanowi żadnego problemu. Wciśniesz się w zasadzie wszędzie, co ułatwiają dodatkowo lusterka zamocowane do kierownicy. Ich rozstaw siłą rzeczy jest mniejszy od tych montowanych do owiewki. Jest oczywiście też minus takiego rozwiązania, a mianowicie g… w nich widać :) Odrobina wprawy,  chowania łokci i jakoś udaje się zobaczyć co dzieje się za motocyklem.

Silnik jest oczywiście bardziej elastyczny, a pierwszy bieg został tak zestrojony, że umożliwia płynną jazdę w korku bez szarpnięć. Czynność niewykonalna w FZ6.

Kanapa sprawia wrażenie spartańskiej i twardej, ale jak dotąd nie miałem okazji przejechać jednorazowo więcej niż 30 km, więc jeszcze nie wiem czy po dłuższej przejażdżce tył moich pleców jakoś specjalnie to odczuje. Natomiast mam wrażenie, że materiał z jakiego została wykonana jest mniej śliski od tego, który miałem w FZ6. W każdym razie nie zsuwam się już na bak, co było normą. Być może jest to też kwestia mniejszego nachylenia siedziska, ale tego nie sprawdzałem.

Co jeszcze …, schowki w motocyklach nie należą oczywiście do przesadnie dużych, ale ten w FZ8 jest nawet bardziej mikroskopijny od tego, który miałem poprzednio. Blokada na tarczę już mi się tam nie zmieści. Co najwyżej mapa i może książka gwarancyjna. Nie ma też wygodnych punktów, do których mógłbym przypiąć na „pajączka” plecak skutkiem czego bagaż wożę teraz na grzbiecie.

Wydech znowu powędrował na bok skutkiem czego pod zadupkiem zrobiło się czysto i pusto, mam wrażenie że łatwiej teraz będzie zmyć błoto, które leci spod tylnej opony – jest tam praktycznie jedna gładka powierzchnia. Zobaczymy.

Jak sprawuje się ABS nie miałem okazji jeszcze sprawdzić, jak na złość ostatnio sucho na drodze :) Pogoda jednak w naszym kraju zmienną jest, więc jestem dobrej myśli ;)

Co ciekawe brak owiewki nie przeszkadza mi tak jak się spodziewałem, jest całkiem znośnie. Oczywiście czuję napór wiatru na klatę, ale nie jest to specjalnie uciążliwe. W każdym razie nie zwiewa mnie z siodełka ;)

Póki co na razie tyle. Wracam za kierownik.

Share

FZ6: ostatni rozdział

// Październik 8th, 2010 // 2 Comments » // Mój fz6

Yamaha FZ6 Fazer po kolizji

I stało się. Mój powypadkowy Fazer poszedł w Polskę. Kupił handlarz, więc należy spodziewać się, że na wiosnę gdzieś „wypłynie”. O uszkodzeniach możesz poczytać tutaj.

Zainteresowanym podaję nr VIN: JYARJ142000014247

Nr silnika: J514E-052007

Share

Upgrade

// Wrzesień 28th, 2010 // No Comments » // Fazer 8, Yamaha

Yamaha FZ8N 2010 ABS

Stało się jak stało, moja FZ6 po 15.000km poszła na przemiał. Historię opisywałem tutaj.

Nicość w garażu nie trwała jednak długo – po dwóch tygodniach w mojej stajni pojawił się nowy rumak.

O wrażeniach z jazdy już co nieco pisałem przy okazji testu, teraz przyjdzie czas na bardziej szczegółowe analizy. Z pewnością niektórzy z Was będą ciekawi jak spisuje się ABS w takim motocyklu – to również zamierzam sprawdzić i opisać.

Tymczasem kilka zdjęć.

Yamaha FZ8N 2010 ABSYamaha FZ8N 2010 ABS

Share

Kłopoty to nasza polska specjalność

// Wrzesień 24th, 2010 // No Comments » // Fazer 8, Wydarzenia

Karta pojazdu

Do niedawna żyłem sobie w przeświadczeniu, że nie ma nic prostszego pod słońcem niż kupno czegoś co jest nowe ze sklepu. Ot, idziesz, wybierasz i kupujesz. Sprzedawca daje ci fakturę, ty płacisz i transakcja załatwiona. Proste?

Nie w Polsce. Ale po kolei.

Jak zapewne niektórzy z Was wiedzą na początku września przyszło mi rozstać się z moim Fazerem. Do tego rozstania wydatnie przyczynił się pan policjant co ze szczegółami opisywałem tutaj. Cóż, garaż nie znosi pustki, a ja nie mogąc się przyzwyczaić do poruszania środkami komunikacji miejskiej czym prędzej zacząłem rozglądać się za nowym motocyklem. Nie będę wdawał się w dyskusję na temat tego co lepiej: nowy czy używany. Oba sposoby mają swoje wady i zalety. Ja chciałem nowy, niedotykany. Z premedytacją.

Z wyborem, choć przyszedł z zaskoczenia, nie miałem większych problemów. Pozostawało jedynie transakcję sfinalizować. Od dealera dostałem wymagany prawem komplet dokumentów: fakturę VAT z dokładnym opisem pojazdu (nr ramy, silnika, itd.), wyciąg ze świadectwa homologacji i kartę pojazdu. Oczywiście również instrukcję, gwarancję, książkę przeglądów – te rzeczy jednak nie będą miały w opisywanej tu sprawie większego znaczenia.

Z kompletem w/w dokumentów udałem się do Wydziału Komunikacji właściwego dla mojego miejsca zameldowania (zameldowania …, heh, kolejny anachronizm). Wypełniłem stosowny wniosek, wniosłem opłatę (na dziś w Warszawie: 121,50) i przedłożyłem urzędnikowi.

I tu zaczęły się „schody”.

Po bardzo dokładnym przestudiowaniu faktury, którą dostałem od dealera (jest to autoryzowany sprzedawca, działający w Polsce od lat) ów miły pan stwierdził lakonicznie, że na tym dokumencie brakuje informacji gdzie fizycznie miała miejsce odprawa celna na terenie naszego kraju. Numer SAD znajdujący się na fakturze okazał się dla niego niewystarczający. Na moje pytanie czy wystarczy fax lub mail od dealera z tą informacją odpowiedział, że nie. Musi to być na papierze i z pieczątką dealera (o tej pieczątce zresztą będzie mowa dalej). Poszedł się nawet skonsultować z kimś kto się „zna lepiej” i po chwili wrócił z informacją, że faktycznie bez tego zapisu wydział nie może przyjąć papierów do rejestracji. Dodam, że na stronie urzędu nie znalazłem wcześniej takiego wymogu, bo z pewnością zwróciłbym na to uwagę.  Ponieważ dealer znajduje się w innym mieście tego dnia nie miałem już szans by zarejestrować motocykl. Spod okienka odszedłem z przysłowiowym kwitkiem.

Porozumiałem się w międzyczasie z dealerem, który był tą sprawą niemniej zdumiony ode mnie. W swojej karierze nigdy nie słyszał o takim wymogu ze strony urzędu, a sprzedał już kilkadziesiąt (a może i nawet kilkaset) motocykli do Warszawy. Przez telefon uzgodniliśmy, że zostanie wystawiona nota korygująca do faktury z informacją o miejscu odprawy celnej. Nota miała być do mnie wysłana listem priorytetowym.

List priorytetowy wędrował (chyba dosłownie) do mnie całe dwa dni :) To temat na osobne rozważania.

Z notą korygującą i resztą dokumentów udałem się z powrotem do urzędu. Ten sam urzędnik przyjął papiery i przekazał dalej do przetworzenia. Zadowolony, że sprawa tym razem już pójdzie bez kolejnych problemów usiadłem w poczekalni w oczekiwaniu na pozytywną decyzję o rejestracji.

Życie jednak nie jest takie proste i tzw. uczciwy obywatel ma stale w naszym kraju „pod górkę”.

Tym razem okazało się, że pieczątka na nocie korygującej jest inna niż na fakturze, do której nota została wystawiona. Konkretnie widniał tam nieco inny adres. Już wyjaśniam o co chodzi (znaczy ja ciągle nie wiem o co, ale napiszę o co chodziło zdaniem urzędnika): otóż, na pieczątce przystawionej na fakturze była ulica z numerem dajmy na to 14, natomiast na nocie ta sama ulica na odciśniętej (dość niewyraźnie zresztą) pieczątce miała już numer 12/14. Dla miłego pana w okienku nie miało już znaczenia, że przecież to ta sama firma o czym niezbicie świadczył wypis z KRS i świadectwo nadania numeru REGON (dealer przefaksował do urzędu). Scena jak z któregoś filmu Barei, ale ta jedna drobna rzecz znowu zablokowała pomyślną rejestrację motocykla tego dnia. Nie pomogły telefony dealera bezpośrednio do urzędu ze stosownym wyjaśnieniem. Ta druga pieczątka, zdaniem urzędnika, została przystawiona przez zupełnie inną firmę. I kto mi powie, że PRL się skończył 20 lat temu?

Na szczęście dealer znalazł dla mnie zrozumienie (zrobił to też poniekąd we własnym interesie) i osobiście samochodem, następnego dnia przywiózł mi poprawioną notę z tą samą pieczątką, która została przystawiona na oryginalnej fakturze. Motocykl po czterech dniach udało się wreszcie zarejestrować. Tak, nowy pojazd pochodzący z legalnej sprzedaży z autoryzowanej sieci dealerskiej.

I teraz najzabawniejsze. W zeszłym roku dokładnie w tym samym urzędzie, u tego samego urzędnika rejestrowałem swojego nowego Fazera (kupionego u innego, warszawskiego dealera). Informacji o tym gdzie pojazd został oclony na tamtej fakturze nie ma. Pojazd zarejestrowałem w 20 minut. Słabo?

Share

Przygoda na Wiśniowej czyli nic śmiesznego

// Wrzesień 19th, 2010 // 7 Comments » // Mój fz6

Yamaha FZ6 Fazer po kolizji

Człowiek zawsze sobie myśli, że takie rzeczy przytrafiają się tylko innym, że jego to nie dotyczy. Ogląda to w telewizji, czyta newsy w Internecie, czasem usłyszy w radiu. Rzadziej dotknie to kogoś ze znajomych lub rodziny.

Cóż, teraz przytrafiło się i mnie. Nazywam to „przygodą”, bo na szczęście nikomu nic się nie stało. Straty odnotowano tylko w sprzęcie co możecie zobaczyć na załączonych zdjęciach.

Niemniej stało się jak stało, w miejscu mocowania crashpada pękła rama, ale po kolei.

Pogoda tego popołudnia była dobra, około +18 stopni, niebo czyste, warunki na drodze dobre. Jak zwykle w tygodniu wracałem o tej porze z pracy do domu i ze względu na to, że Al.Niepodległości w Warszawie są obecnie w remoncie podobnie jak uprzednio zdecydowałem się pojechać objazdem ulicą Wiśniową do Batorego i potem już do ronda Jazdy Polskiej by z niego wjechać na trasę łazienkowską.

Trasa znana, jeździłem nią już kilkanaście razy, wydawało mi się, że poznałem na tym odcinku wszystkie niebezpieczeństwa jakie potencjalnie mogą mnie spotkać. Właśnie. Wydawało mi się. „Atak” przyszedł z najmniej spodziewanej strony a mianowicie z … wyjazdu z parkingu pod Komendą Główną Policji znajdującej się przy wspomnianej Wiśniowej. Ze sznura pojazdów stojących w korku w stronę ulicy Batorego, który niespiesznie wyprzedzałem z lewej strony wychynął niespodziewanie samochód chcący skręcić w lewo. Zobaczyliśmy się wzajemnie w ostatniej chwili, na jakąkolwiek reakcję poza rozpaczliwym wciśnięciem hamulca nie pozostało już w zasadzie czasu. Poszliśmy jak to się mówi „na czołówkę”, na szczęście obaj mieliśmy w tamtej chwili na swoich licznikach prędkości raczej mizerne. On z racji tego, że właśnie włączał się do ruchu, ja bo manewr wyprzedzania w tym miejscu należy wykonywać szczególnie ostrożnie (ulica dwukierunkowa, ale wąska) i jadę tam zwykle nie więcej niż 40-50km/h. To mnie zapewne uchroniło przed większą katastrofą. To i zbroja oczywiście, choć co ciekawe oglądając potem wierzchnie ubranie nie znalazłem bodaj jednej rysy. Kask właściwie też nie ucierpiał po kontakcie z asfaltem. Dziwne, ale prawdziwe.

To co dla ludzi skończyło się niegroźnie niestety okazało się końcem mojego Fazera. Pęknięta w miejscu mocowania crashpada rama wydała wyrok na opłacalność jakichkolwiek napraw motocykla. Rzeczoznawca przysłany z ubezpieczalni tylko to potwierdził, także czekam teraz na wypłatę odszkodowania.

Yamaha FZ6 Fazer po kolizjiYamaha FZ6 Fazer po kolizjiYamaha FZ6 Fazer po kolizjiYamaha FZ6 Fazer po kolizjiYamaha FZ6 Fazer po kolizji

Pikanterii tej „przygodzie” dodaje fakt, że za kierownicą auta siedział … wysokiej rangi funkcjonariusz policji, który właśnie po skończonej pracy wyjeżdżał z parkingu kierując się do domu. Wezwana na miejsce zdarzenia drogówka po zbadaniu sprawy orzekła jego winę („włączając się do ruchu nie zachował należytej ostrożności). Człowiek na miejscu został ukarany mandatem i punktami karnymi.

Poniżej ogólny plan zdarzenia. Czerwoną kropką zaznaczyłem miejsce kolizji, biała strzałka reprezentuje tor jazdy samochodu. Ja poruszałem się w stronę ulicy Batorego.

Miejsce kolizji na ulicy Wiśniowej w Warszawie

Jak widać tym samym dołączam do grona osób „tych, którzy już leżeli”, choć wolałbym jeśli już by stało się to w innych okolicznościach przyrody.

Uważajcie na siebie i pamiętajcie o stroju ochronnym – to jedyna karoseria, która Was chroni w czasie upadku.

Żeby jednak nie kończyć zbyt pesymistycznie: historia znajduje swój szczęśliwy koniec w zakupie nowej maszyny. Będzie to …, ale o tym już w następnym odcinku ;)

Share

Lepiej dwa koła mieć niż w aucie tkwić jak śledź :)

// Sierpień 15th, 2010 // No Comments » // Mój fz6

Dedykuję wszystkim, którzy mają jeszcze wątpliwości czym szybciej dojadą w godzinach szczytu do pracy czy szkoły.

Gazeta Wyborcza nawołuje do przesiadki na rowery a ja dodaję jeszcze do tego motocykle i skutery. Niestety ulice w miastach z gumy nie są i prędzej czy później osiągną swoją masę krytyczną (o ile już to nie nastąpiło), dlatego lepiej być przygotowanym niż obudzić się z ręką w nocniku :)

Poza tym to sama radość, czyż nie?

Share

Błękitny Grom: FZ8N

// Lipiec 3rd, 2010 // 2 Comments » // Fazer 8, Jazda próbna

FZ8 i FZ6 na jedym stały parkingu
Ha! Wreszcie udało mi się posadzić tyłek na następcy FZ6 chociaż należałoby powiedzieć bracie mniejszym FZ1. Na pierwszy rzut oka, a nawet na drugi i trzeci te motocykle praktycznie niczym nie różnią się od siebie. Blok silnika ten sam (zmniejszono tylko średnicę cylindrów), rama też identyczna. Te same zegary, widelec USD, tłumik wyprowadzony z boku (koniec z rurami pod siedzeniem). Po szybkiej analizie basów dobywających się z tłumika po odpaleniu testowej maszyny wiemy już, że to nie stary poczciwy silnik z R6 a zmodyfikowana z R1 jednostka napędowa. Będzie dobrze. Na pokładzie mamy przecież o 20Nm więcej.

Nie ma co dłużej deliberować. Godzina na jazdę testową to przecież tyle co kot napłakał czyli nic. Jedziemy.

Rzeczywiście: JEST DOBRZE! Motocykl zbiera się z jedynki bardzo sprawnie, wyjeżdżam na ulicę i po chwili jadę już na czwórce. Krzywa momentu podobnie jak w małym Fazerze: łagodnie, ale pewnie mniej więcej do 6-7 tys. obrotów, potem robi się już naprawdę ciekawie :) Przy czym to łagodnie, przypomnę, ma o 20Nm większą dynamikę (no, nie w całym zakresie, ale jest to wyraźnie odczuwalne). Dostałem do dyspozycji wersję bez owiewki, więc jazda z prędkościami, powiedzmy zbliżonymi do autostradowych, wymaga żelaznej pozycji za kierownicą. Do jazdy przelotowej, na dłuższy dystans jak dla mnie taki sprzęt się nie nadaje. Za bardzo wieje. W mieście jednak sprawdzi się znakomicie.

Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010

Wspomniałem już o dynamice silnika to napiszę jeszcze o jego elastyczności. Nie ma niespodzianki, również jest wyraźnie lepiej niż w mojej FZ6. Nie ma problemu by sprawnie przyspieszyć z 80km/h jadąc na 4 biegu i wyprzedzić jadący przed tobą samochód.

Pokonywanie zakrętów to bajka, ale i to nie dziwi, bo FZ8 korzysta przecież ze sprawdzonych w FZ1 rozwiązań. Maszyna chętnie składa się w zakręt i pewnie się w nim prowadzi.

Przedni hebel z wyraźnie wyczuwalnym punktem zadziałania mimo braku przewodów w stalowym oplocie dawał się dobrze kontrolować, ale za mało przejechałem by móc to jednoznacznie i ostatecznie stwierdzić. To co zauważyłem było zadowalające.

Z ciekawostek: testowy egzemplarz mieli wcześniej w swoich łapach dziennikarze. Efekty z ich nauki jazdy na tylnym kole widać na baku (przy logo) oraz na końcówce tłumika :)

Mimo, że testowy egzemplarz był koloru niebieskiego to mam wrażenie, że to może być czarny koń Yamahy w segmencie rynku motocykli o pojemnościach 750-800ccm. Gdybym dziś stał przed problemem wyboru motocykla dla siebie to zapewne bez większych wahań wybrałbym właśnie Fazera z numerem 8. W segmencie „osiemsetek” pomału zaczyna się tłok. Ciekawe co z tego wyniknie … :)

Postaram się jeszcze przejechać wersją z półowiewką.

Share

10.000km później

// Czerwiec 2nd, 2010 // No Comments » // bezpieczeństwo, Mój fz6

Dziś mija dokładnie rok od momentu kiedy zdałem egzamin na kategorię A. Tydzień potem odbierałem plastik od urzędnika w okienku.

29. czerwca ub.r. wyjeżdżałem z salonu świeżo zakupioną FZ6 i pamiętam, że ledwo zdążyłem schować się w garażu przed goniącą mnie cały czas ulewą.

A dziś? Dziś mogę napisać, że jestem już trochę doświadczony :) Nauczyłem się jak kłaść kask na motocyklu tak by nie spadł wprost na ulicę pod nadjeżdżający samochód, wiem też że podczas ruszania warto sprawdzić czy aby na pewno blokada tarczy została zdjęta. Przy tej okazji też opanowałem technikę podnoszenia motocykla po upadku.

Nie sztywnieję już cały kiedy wjeżdżam w zakręt, ani nie ściskam kurczowo manetek. Nauczyłem się płynnego poruszania na małych prędkościach w korku pomiędzy autami. To są drobne rzeczy, ale przecież ważne, bo pozwalają skupić się wyłącznie na jeździe. Nie mam potrzeby zerkania na zegary, obserwując otoczenie jestem mniej więcej w stanie stwierdzić jak szybko jadę. Manualne ogarnięcie zmiany biegów z międzygazem, hamowanie – też już nie stanowi większego problemu. Czas teraz podszkolić technikę i sprawdzić co robię źle. Od przyszłego tygodnia zaczynam kurs doszkalający, który mam zamiar szczegółowo tu omówić. Już teraz zapraszam do lektury.

Share