Posts Tagged ‘fazzie’

Yamaha tnie ceny

// Listopad 21st, 2011 // No Comments » // Wydarzenia, Yamaha

2011 Yamaha YZF R1Tylko znowu nie u nas, a po drugiej stronie kanału gdzie jeżdżą po niewłaściwej stronie dróg :) Obniżki są wcale słuszne, bo za FZ8 model 2012 klient zapłaci o tysiąc funciaków mniej (czyli jakieś 5 i pół tysiąca). Maksymalny rabat dostaniemy za R1: 1400 funtów (czyli ponad 7 tysięcy). Widać, że recesja w Europie zbiera żniwo. Zobaczymy czy nadal Polska będzie zieloną wyspą i te obniżki (byłaby szkoda, ale może lepiej nie kusić losu?) do nas nie dotrą. Myślę jednak, że i polski oddział trzech kamertonów szykuje nam coś na nowy rok. Zobaczymy.

Oryginał z MCN znajdziecie tutaj
Share

FZ8R?

// Luty 16th, 2011 // 2 Comments » // Fazer 8, Yamaha

Yamaha FZ8R

O tego typu „rewelacjach” czytałem już w zeszłym roku, ale nie przykładałem do tego jakiejś dużej wagi. Nie traktowałem tego serio. Wygląda jednak na to, że jest coś na rzeczy, bo informacje zaczynają pojawiać się na co raz większej liczbie tematycznych portali. Dodatkowo kolesie z portalu motoblog.fr mieli okazję obejrzeć i sfotografować „żywy” i prawdziwy egzemplarz (o tym czy to jeździ nie było mowy :) ). Usportowiona wersja FZ8 miała zawiesznie Ohlinsa i zmodyfikowany wydech Lazer. Jak przypuszczają cwane Francuzy (i zapewne słusznie) Yamaha chce w ten sposób nawiązać bliską walkę z Kawasaki Z750R i Speed Triple, które to maszyny, co tu dużo gadać, mają jednak większego „pazura” od potulnej Yamahy.

Share

Motocyklista garażowy

// Luty 11th, 2011 // No Comments » // Fazer 8, Motocykle

FZ8 parked at the garage

W oczekiwaniu na nadejście wiosny większość z nas – motocyklistów schodzi do podziemia. Ja po raz kolejny przechodzę stadium „garażowe”. Pewnie to znacie. Mijają krótkie mroźne dni pozbawione słońca, a jeździć się chce. Sporty zimowe są fajne, ale przychodzi taki moment, że chciałoby się już tę porę roku pożegnać i zacząć nowy rozdział. Czyli wyjechać z garażu. Niekoniecznie na sankach. Ci co mają maszyny zaparkowane na parkingach podziemnych (jak ja) są o tyle w lepszej sytuacji, że mogą pojeździć sobie … pod dachem. Osobiście często tej zimy z tego korzystam, do tego stopnia, że przejechane „dystanse” po parkingu zacząłem odmierzać już w kilometrach. Miny sąsiadów, którzy widzą takiego delikwenta kręcącego kółka po garażu – bezcenne. Niewątpliwy plus: można ćwiczyć ósemeczki i zakręty, tym sposobem nie wyjdzie się z wprawy i na wiosnę będzie jak znalazł. Wszystkim tym, którzy mogą – polecam.

Share

Fazer8 pod lupą

// Styczeń 14th, 2011 // 5 Comments » // Fazer 8

Yamaha Fazer8

Ostatnio brytyjski magazyn MCN zafundował swoim czytelnikom recenzję z testu Fazera 8. W podsumowaniu dali ocenę 3/5, ale po kolei.

Silnik (ocena: 4/5)

Jak już wspominałem o tym wcześniej jest to ten sam blok silnika, który siedzi w FZ1. Zmiany są, można rzec kosmetyczne – zmieniono średnicę cylindrów, ale za to skok tłoka pozostał bez zmian, co z kolei pozwala cieszyć się dużą elastycznością silnika praktycznie na każdym biegu (to akurat potwierdzam z autopsji). Moc może nie powala na kolana: 82Nm i 106KM, co na obecne standardy nie jest wartością imponującą w tej klasie, ale cóż jeśli komuś tej mocy brakuje – wybiera Fazera z numerem 1 (150KM). Z drugiej strony (zawsze jest jakaś druga strona :) ) jeśli chcesz mieć tzw. „banana” na twarzy, skuteczne narzędzie do codziennych dojazdów do pracy czy też po prostu masz ochotę czasem wyskoczyć na wycieczkę z przyjaciółmi – to Fazer8 będzie doskonałym wyborem.

Jazda i prowadzenie (ocena 3/5)

I tu zapewne część z Was, którym małe Fazery są nieobce, nie zdziwi się kiedy padnie stwierdzenie, że Yamaha konsekwentnie nie wyposaża tych modeli w bogatą regulację zawieszenia. Wręcz przeciwnie jest naprawdę ubogo. Z przodu regulacji po prostu nie ma. Z tyłu jest tylko możliwość ustawienia wstępnego napięcia sprężyny. Jakby tego było mało przód jest stosunkowo miękki, jest to odczuwalne zwłaszcza podczas hamowania – motocykl wyraźnie „daje nura”. Szybka sportowa jazda po winklach może być nieco stresująca, informacja zwrotna o przyczepności przodu na fabrycznej oponie Bridgestone również jest niewystarczająca. Wyczucie uślizgu wymaga nie lada praktyki. Z tyłem jest już pod tym względem znacznie lepiej. Panowie z MCN znów podkreślili, że Fazer8 świetnie nadaje się do miasta, tnie po ulicach jak nóż przez masło :) . Wygodna pozycja sprawia, że dalsze wycieczki również nie są problemem.

Wyposażenie (ocena: 2/5)

W tej kwestii ocena jest dość surowa. Zdaniem dziennikarzy tym, że rama i wahacz wykonane są z aluminium można chwalić się co najwyżej przy piwku w pubie. Większość konkurencji wykorzystuje stalowe ramy rurowe i wahacze o przekroju prostokątnym, i nic złego z tego powodu się nie dzieje. Reszta motocykla to można powiedzieć standard i to dosłownie, bo tak: silnik przeszczepiony z FZ1, podobnie tylna lampa. Przednie koło i lampy wzięte z XJ6, zegary również te same co w większym bracie – FZ1. Przednie hamulce ze starej dobrej R1. Nowa technologia pojawia się w … długości przewodów dolotowych. Te prowadzące do cylindrów 2 i 3 są dłuższe od tych prowadzących do cylindrów 1 i 4. Ma to poprawić dynamikę motocykla w środkowym zakresie obrotów. Rzędowa czwórka nie posiada zaworu wylotowego EXUP, natomiast ma wąskie i jak dotąd najdłuższe rury układu wydechowego jakie wyprodukowała Yamaha – znowu po to by wzmocnić osiągi w środku pola obrotomierza.

Jakość i niezawodność (ocena: 4/5)

Tutaj już jak widać Fazer8 prezentuje się zdaniem MCN znacznie lepiej. Zwarty, „czysty” montaż i spasowanie wszystkich elementów stoją na wysokim poziomie, ale firma przyzwyczaiła swoich użytkowników już do tego. Jest to oczywiście nowy model motocykla (mimo, że składany z wielu części od dawna dostępnych w innych maszynach Yamahy), więc przypadłości wieku dziecięcego mogą się pojawić. Małe szanse, ale zawsze …

Cena (ocena: 3/5)

Ocena oceny nie wypada najlepiej, ale trudno się dziwić. Przenosząc na polskie realia: za Fazera 8 wyposażonego w ABS musimy wyłożyć prawie 40 tysięcy (39900). Dużo to czy mało? Tak sobie – można powiedzieć. W tej cenie możemy mieć np. Suzuki GSX 1250FA w wersji Special Tourist wyposażonego m.in. w kufry i turystyczną, podwyższoną szybę.

Podsumowanie (ocena końcowa: 3/5)

Jak dotąd Fazery w oczach swoich użytkowników pełniły rolę „motocykli do wszystkiego”, miało to też odzwierciedlenie w cenie (ładnie się zrymowało). Cóż, popularność klasy 3/4 litra (750-800cc) w Europie (zapoczątkowana przez Kawasaki Z750 w 2004) sprawiła, że cena Fazera z numerem 8 poszła w górę, a rolę „średniaka” w ofercie Yamahy przejęła XJ6 (600-ki wciąż trzymają się mocno i oby tak zostało). Czy to był dobry ruch? Czas pokaże.

Fazer8 to bardzo dobre narzędzie do jazdy i co tu dużo mówić – fajna zabawka dla dużych chłopców. Problemem jest to, że na rynku istnieje już wiele podobnych konkurentów często dostępnych w lepszej cenie i w lepszym wyposażeniu.

Oryginalny artykuł: http://www.motorcyclenews.com/MCN/bikereviews/searchresults/Bike-Reviews/Yamaha/Yamaha-Fazer8-2010-current/
Share

FZ8n – pierwsze wrażenia

// Październik 13th, 2010 // No Comments » // Fazer 8, Yamaha

2011 Yamaha FZ8N

W sumie niewiele tego, ledwie 500 km uzbierało się na liczniku. Zawsze to jednak więcej doświadczeń niż z godzinnej jazdy testowej. W porównaniu do FZ6 z owiewką golas ma nieco szerszą kierownicę, nieznacznie co prawda, ale przekłada się to na lepsze „czucie” motocykla w zakręcie. Manewr pochylenia przychodzi mi łatwiej, maszyna dodatkowo jest niesamowicie zwrotna – wyprzedzanie w korku nie stanowi żadnego problemu. Wciśniesz się w zasadzie wszędzie, co ułatwiają dodatkowo lusterka zamocowane do kierownicy. Ich rozstaw siłą rzeczy jest mniejszy od tych montowanych do owiewki. Jest oczywiście też minus takiego rozwiązania, a mianowicie g… w nich widać :) Odrobina wprawy,  chowania łokci i jakoś udaje się zobaczyć co dzieje się za motocyklem.

Silnik jest oczywiście bardziej elastyczny, a pierwszy bieg został tak zestrojony, że umożliwia płynną jazdę w korku bez szarpnięć. Czynność niewykonalna w FZ6.

Kanapa sprawia wrażenie spartańskiej i twardej, ale jak dotąd nie miałem okazji przejechać jednorazowo więcej niż 30 km, więc jeszcze nie wiem czy po dłuższej przejażdżce tył moich pleców jakoś specjalnie to odczuje. Natomiast mam wrażenie, że materiał z jakiego została wykonana jest mniej śliski od tego, który miałem w FZ6. W każdym razie nie zsuwam się już na bak, co było normą. Być może jest to też kwestia mniejszego nachylenia siedziska, ale tego nie sprawdzałem.

Co jeszcze …, schowki w motocyklach nie należą oczywiście do przesadnie dużych, ale ten w FZ8 jest nawet bardziej mikroskopijny od tego, który miałem poprzednio. Blokada na tarczę już mi się tam nie zmieści. Co najwyżej mapa i może książka gwarancyjna. Nie ma też wygodnych punktów, do których mógłbym przypiąć na „pajączka” plecak skutkiem czego bagaż wożę teraz na grzbiecie.

Wydech znowu powędrował na bok skutkiem czego pod zadupkiem zrobiło się czysto i pusto, mam wrażenie że łatwiej teraz będzie zmyć błoto, które leci spod tylnej opony – jest tam praktycznie jedna gładka powierzchnia. Zobaczymy.

Jak sprawuje się ABS nie miałem okazji jeszcze sprawdzić, jak na złość ostatnio sucho na drodze :) Pogoda jednak w naszym kraju zmienną jest, więc jestem dobrej myśli ;)

Co ciekawe brak owiewki nie przeszkadza mi tak jak się spodziewałem, jest całkiem znośnie. Oczywiście czuję napór wiatru na klatę, ale nie jest to specjalnie uciążliwe. W każdym razie nie zwiewa mnie z siodełka ;)

Póki co na razie tyle. Wracam za kierownik.

Share

Błękitny Grom: FZ8N

// Lipiec 3rd, 2010 // 2 Comments » // Fazer 8, Jazda próbna

FZ8 i FZ6 na jedym stały parkingu
Ha! Wreszcie udało mi się posadzić tyłek na następcy FZ6 chociaż należałoby powiedzieć bracie mniejszym FZ1. Na pierwszy rzut oka, a nawet na drugi i trzeci te motocykle praktycznie niczym nie różnią się od siebie. Blok silnika ten sam (zmniejszono tylko średnicę cylindrów), rama też identyczna. Te same zegary, widelec USD, tłumik wyprowadzony z boku (koniec z rurami pod siedzeniem). Po szybkiej analizie basów dobywających się z tłumika po odpaleniu testowej maszyny wiemy już, że to nie stary poczciwy silnik z R6 a zmodyfikowana z R1 jednostka napędowa. Będzie dobrze. Na pokładzie mamy przecież o 20Nm więcej.

Nie ma co dłużej deliberować. Godzina na jazdę testową to przecież tyle co kot napłakał czyli nic. Jedziemy.

Rzeczywiście: JEST DOBRZE! Motocykl zbiera się z jedynki bardzo sprawnie, wyjeżdżam na ulicę i po chwili jadę już na czwórce. Krzywa momentu podobnie jak w małym Fazerze: łagodnie, ale pewnie mniej więcej do 6-7 tys. obrotów, potem robi się już naprawdę ciekawie :) Przy czym to łagodnie, przypomnę, ma o 20Nm większą dynamikę (no, nie w całym zakresie, ale jest to wyraźnie odczuwalne). Dostałem do dyspozycji wersję bez owiewki, więc jazda z prędkościami, powiedzmy zbliżonymi do autostradowych, wymaga żelaznej pozycji za kierownicą. Do jazdy przelotowej, na dłuższy dystans jak dla mnie taki sprzęt się nie nadaje. Za bardzo wieje. W mieście jednak sprawdzi się znakomicie.

Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010

Wspomniałem już o dynamice silnika to napiszę jeszcze o jego elastyczności. Nie ma niespodzianki, również jest wyraźnie lepiej niż w mojej FZ6. Nie ma problemu by sprawnie przyspieszyć z 80km/h jadąc na 4 biegu i wyprzedzić jadący przed tobą samochód.

Pokonywanie zakrętów to bajka, ale i to nie dziwi, bo FZ8 korzysta przecież ze sprawdzonych w FZ1 rozwiązań. Maszyna chętnie składa się w zakręt i pewnie się w nim prowadzi.

Przedni hebel z wyraźnie wyczuwalnym punktem zadziałania mimo braku przewodów w stalowym oplocie dawał się dobrze kontrolować, ale za mało przejechałem by móc to jednoznacznie i ostatecznie stwierdzić. To co zauważyłem było zadowalające.

Z ciekawostek: testowy egzemplarz mieli wcześniej w swoich łapach dziennikarze. Efekty z ich nauki jazdy na tylnym kole widać na baku (przy logo) oraz na końcówce tłumika :)

Mimo, że testowy egzemplarz był koloru niebieskiego to mam wrażenie, że to może być czarny koń Yamahy w segmencie rynku motocykli o pojemnościach 750-800ccm. Gdybym dziś stał przed problemem wyboru motocykla dla siebie to zapewne bez większych wahań wybrałbym właśnie Fazera z numerem 8. W segmencie „osiemsetek” pomału zaczyna się tłok. Ciekawe co z tego wyniknie … :)

Postaram się jeszcze przejechać wersją z półowiewką.

Share

Rok temu na placu manewrowym

// Marzec 21st, 2010 // No Comments » // Mój fz6, Motocykle

Mniej więcej rok temu, w sumie po raz pierwszy w swoim dorosłym życiu, dosiadłem motocykla. Honda CB250. Było chłodno (zdecydowanie zimniej niż w ten weekend gdzie temperatura miejscami dochodziła do 19 stopni powyżej zera) i razem z kolegą, który też właśnie rozpoczynał swoją przygodę z jednośladami marzyliśmy tylko o tym aby instruktor skończył już omawianie budowy pojazdu i pozwolił nam odpalić silniki by ruszyć na „rajd” po placu manewrowym. Ta chwila w końcu nadeszła, nie jestem specjalnie jakoś z niej dumny (wspomniany instruktor wie dlaczego, zapewne zresztą zdążył już o tym zapomnieć – pewnie miał do czynienia ze „zdolniejszymi” ode mnie), ale to był właśnie ten dzień kiedy oficjalnie dopadło mnie szaleństwo dwóch kółek. Wiedziałem już, że zakup własnego jednośladu to tylko formalność i z niecierpliwością odliczałem dni do końca kursu, potem do egzaminu i wreszcie do odbioru plastikowego kartonika.

Jako, że zacząłem kurs w lutym ubiegłego roku a zakończyłem dopiero na początku czerwca sezon jeździecki jakim dysponowałem skrócił się niemal o połowę. Po odebraniu prawa jazdy postanowiłem nie marnotrawić już więcej czasu, wiedziałem już konkretnie jaki motocykl chciałbym mieć, pozostawała już tylko kwestia zakupu. Pod koniec czerwca jeździłem już własną maszyną.

Zima specjalnie nas nie rozpieszczała i na jazdę motocyklem nie przystosowanym do jazdy po śniegu i lodzie co po niektórzy z nas musieli trochę poczekać. Dla mnie to będzie pierwszy „pełnometrażowy” rok w siodle, liczę że w tym roku pogoda dopisze (w ubiegłym bywało z tym różnie)  i wszyscy będziemy mogli cieszyć się jazdą aż do Sylwestra!

Szerokości.

Share

FZ8 wylądował

// Marzec 12th, 2010 // No Comments » // Fazer 8, Motocykle, Yamaha

FZ8FZ8NNo i jest. Zgodnie z zapowiedziami dzisiaj, 12.marca Yamaha udostępniła oficjalną specyfikację FZ8, następcy FZ6. Tym samym budżetową wersję 600-ki przejmuje na siebie XJ6 (od tego roku w wersji z pełną owiewką co nadaje jej bardziej sportowego charakteru). Fazer 8 pretenduje do miana młodszego brata FZ1. Blok silnika jest ten sam, zmniejszono jednak średnicę cylindrów (skoku tłoka nie zmieniono) uzyskując 779cc pojemności i 104KM mocy. Nie jest to może wartość powalająca (FZ1 dysponuje 150KM), jednak to co się liczy to moment obrotowy – 81Nm. Można przypuszczać, że silnik będzie dysponował ciągiem już od niskich obrotów, a nie tak jak ma to miejsce w FZ6 powyżej 8krpm.

Aluminiowa rama również pochodzi z Fz1, z przodu widelec USD i te same co w FZ6, cztero-tłoczkowe zaciski na przedniej tarczy hamulcowej. Jak widać wydech znowu powędrował na bok. Ciekawe też ile trzeba będzie za nową FZ8 zapłacić w polskim salonie. Patrząc na cenę FZ6 z 2009: 37500,- obstawiam, że będzie to w granicach 38-40000PLN.

Wersja „naked” waży 211kg, z półowiewką 215kg. Opcjonalnie obie wersje można doposażyć w ABS (dodatkowe 5kg).

Oficjalna europejska strona FZ8: http://www.yamaha-motor-europe.com/fz8/

Share

FZ6: weekend w siodle

// Luty 28th, 2010 // No Comments » // Mój fz6

FZ6: weekend w siodle

FZ6: weekend w siodle

W weekend (zwłaszcza w niedzielę) pogoda dopisała. Nie wiem jak wy, ale ja wyraźnie czuję wiosnę w powietrzu. Śnieg powoli zaczyna być wspomnieniem (no dobra, dzisiaj na takie „wspomnienie” najechałem jeszcze na drodze), temperatury nie powodują już, że człowiek wygląda na twarzy jak rodowity Indianin (albo jakby trzymał twarz przez parę minut nad włączoną kuchenką gazową) i zamiast dwunastu warstw można włożyć na siebie już „tylko” cztery.

Fajnie? Pewnie, że fajnie! Dajcie już spokój z tą zimą :)

Dziś też przełamałem swoje „straszki” i postanowiłem wykąpać motóra na myjni ręcznej. Do tej pory praktycznie w grę wchodziło tylko wiaderko z wodą, gąbka, jakiś sprej do plastików i pielucha z tetry. Czyszczenie sprzętu z piasku i błota zajmowało mi jakąś godzinę i przyznam, że nie jest to moje ulubione zajęcie. Wiem, po co czyścić – samo odpadnie :) No ale co zrobić, jestem powiedzmy umiarkowanym estetą. Poza tym wnerwiała mnie upaćkana przednia szyba i lusterka, że nie wspomnę o zasyfionym maksymalnie tylnym kole i błotniku. Pistoletu z wodą pod ciśnieniem bać się nie należy, natomiast warto sobie przyswoić jak go bezpiecznie używać kierując strumień wody na naszego rumaka:

  • przede wszystkim na wrażliwe elementy takie jak:
    • manetki, zegary, przestrzeń pod bakiem (gdzie zwykle znajduje się akumulator), piasty kół, łańcuch, nie pryskaj z bliska!
  • nie myj motocykla z rozgrzanym silnikiem (odczekaj parę minut), najlepsza opcja to myjnia gdzieś w pobliżu miejsca gdzie na stałe parkujesz sprzęta (silnik nie zdąży się rozgrzać w trasie)
  • kieruj strumień wody z góry, nie od dołu (woda może się w ten sposób dostać w miejsca gdzie normalnie się nie dostaje w codziennym użytkowaniu np. w deszczu i uszkodzić jakieś elektryczne złącza, które nie są chronione od spodu)

Piętnaście minut zabawy, potem jeszcze tylko wytrzeć tu i ówdzie nadmiar wody i gotowe. Machina lśni jakby właśnie wyjechała z salonu :)

I co najważniejsze niczego nie popsułem. Żaden czujnik nie zwariował, wszystkie kontrolki zadziałały jak trzeba. Motór odpalił po kąpieli bez sprzeciwów :)

Koszt: 7 PLN.

Share

FZ6: sezon start

// Luty 21st, 2010 // No Comments » // Mój fz6

FZ6: rozpoczęcie sezonu 2010

FZ6: rozpoczęcie sezonu 2010

No to zacząłem. Wiem, wiem. Niektórzy w ogóle nie kończyli, jeździli w śniegu swoimi endurakami, albo quadami rozjeżdżali okoliczne lasy. Można i tak (choć tych szaleństw po lesie nie rozumiem i nie pochwalam – chyba, że na wytyczonych trasach).

Ja tam sobie skromnie, bez rozgłosu poszedłem wraz z najlepszą z żon do garażu, zdjąłem z motóra pokrowiec, odpaliłem i pojechaliśmy na małą przejażdżkę po dzielnicy :)

Ha. To co mnie pozytywnie zaskoczyło to fakt, że ciśnienie w oponach spadło w ciągu tych dwu miesięcy przerwy tylko nieznacznie (1-2 psi). Oczywiście przed wyruszeniem uzupełniłem braki wyrównując ciśnienie do wartości nominalnych (33 przód, 36 psi tył).

Silnik zaskoczył ładnie, bez żadnych problemów. Tylko wsiadać i jechać. Co też niezwłocznie uczyniliśmy.

Dystans? Jaki dystans …, wyszło marne 7km :-D

Najlepsza z żon trochę mi przemarzła, więc od początku nie było mowy o dalszym wypadzie. Mimo, że słońce świeciło raźnie to jednak wiaterek dał się nam nieco we znaki. Jestem w sumie bardzo zadowolony, plan został zrealizowany, a prognoza na nadchodzący tydzień wygląda całkiem obiecująco. Przy okazji polecam -> http://new.meteo.pl/, to chyba najbardziej precyzyjne i trafne prognozowanie jakie znam w polskim Internecie.

Share