Posts Tagged ‘jazda próbna’

Dni otwarte w salonach Yamaha

// Kwiecień 12th, 2012 // No Comments » // Fazer 8, FZ8, Jazda próbna, Motocykle, Wydarzenia, Yamaha

Normalnie nie wspominam o takich rzeczach, bo każdy sam sobie może takiego newsa znaleźć na polskiej stronie Yamahy. Wspominam o tym tylko dlatego, że będzie okazja aby przejechać się nowym modelem FZ8.

Jeśli ktoś z Was zastanawia się właśnie czy nie wymienić swojego sprzętu na brata mniejszego FZ1 to polecam wybrać się w dniach 20, 21. kwietnia do najbliższego salonu Yamahy i umówić się na testową jazdę tym motocyklem.

Kto wie, może to będzie miłość od pierwszego wejrzenia? :)

Więcej szczegółów tutaj:  http://www.yamaha-motor.eu/pl/news/index.aspx?id=495563

Share

Wygraj Fazera 8 na weekend

// Luty 21st, 2011 // No Comments » // Fazer 8, Wydarzenia, Yamaha

Fazer8: dni otwarte

W kwietniowy weekend (9,10.04) autoryzowane salony Yamahy zapraszają do swoich siedzib na dni otwarte. Jak czytamy w komunikacie dla mediów będzie można m.in. wygrać Fazera 8 …, ale tylko na weekend. Szkoda? Szkoda. Dobre jednak i to. Zawsze można zaplanować sobie jakiś dwudniowy wypad w Polskę i poszaleć na winklach :)

Z kolei na własność będzie można wygrać … skuter.

Share

Honda VFR1200FD: przepraszam, gdzie tu jest sprzęgło?

// Lipiec 5th, 2010 // No Comments » // Jazda próbna

Honda VFR1200FD

Było i nie ma? Ktoś ukradł klamkę? A może to po prostu oszczędności na materiałach? Nic z tego. Sprzęgła jest nawet dwa razy więcej niż w tradycyjnych motocyklach. Jedno steruje włączaniem biegów nieparzystych (1, 3, 5), drugie parzystych (2, 4, 6). Jak na złość producent zabrał też kierowcy dźwignię zmiany biegów. Ich zmianą zajmuje się teraz mały elektryczny silniczek sprytnie ukryty pod deklem silnika.

Sporo tych zmian, a przecież zatwardziały konserwatysta jakim jest każdy kierowca motocykla ;) takich rewolucji nie lubi. Po co zmieniać coś co było dobre i działało?

W dodatku automat? W takim motocyklu? Bez sensu.

Tak sobie właśnie myślałem przed wyjechaniem VFR-ką na ulicę. Ponieważ już coś niecoś czytałem wcześniej w branżowej prasie o DCT (Dual Clutch Transmission – przekładnia z podwójnym sprzęgłem) ustawiłem sobie od razu tryb „S”, czyli sport, jako że przy trybie „D” (drive) biegi zmieniane są już w okolicach 5 krpm – nie muszę chyba tłumaczyć do czego się to nadaje :)

Tryb Sport to zupełnie inna para kaloszy. Komputer sterujący przepustnicą monitoruje w jaki sposób odkręcasz gaz. Jeśli robisz to gwałtownie i zdecydowanie układ sterujący poczeka dłużej ze zmianą biegów (nawet w okolice czerwonego pola). Wrażenia z jazdy są rzeczywiście zbliżone do sportowych. Natomiast jeśli będziesz obchodził się z prawą manetką ostrożnie komputer „uzna”, że kierowca nie szuka wrażeń ekstremalnych i biegi będą zmieniane przy niższych wartościach obrotów (średnio w okolicach 7 krpm).

Honda VFR1200FDHonda VFR1200FD

W każdej chwili podczas jazdy możesz zdecydować przejść na tryb sterowania ręcznego. Pod lewym palcem wskazującym masz łopatkę do zmiany przełożeń w górę, pod kciukiem zaś do redukcji. System rzecz jasna jest idioto-odporny  i nie pozwoli zrobić ci głupoty w stylu, że jadąc na szóstym biegu będziesz nagle chciał szybko zredukować do jedynki. To się nie uda. Podobnie jeśli w trybie manualnym zapomnisz zrzucić biegi przed zatrzymaniem komputer zrobi to za ciebie. Prawda, że wygodne?

Ponieważ konstrukcja tej przekładni uniemożliwia pozostawienie motocykla zaparkowanego na biegu (komputer po wyłączeniu silnika ustawia bieg jałowy) maszyna została wyposażona w hamulec ręczny znajdujący się przy lewej manetce. Wystarczy tę dźwignię zaciągnąć by zacisnąć szczęki na tylnej tarczy. Zwolnienie hamulca następuje po wciśnięciu przycisku i zwolnieniu dźwigni. W razie gdybyśmy przed ruszeniem zapomnieli tego zrobić ostrzeże nas o tym odpowiednia kontrolka paląca się na czerwono.

Muszę przyznać, że Honda pozytywnie mnie zaskoczyła tym systemem. Sądziłem, że to będzie niewypał. Ot, taki gadżet. Bardziej ciekawostka niż coś naprawdę użytecznego. Tymczasem patent jest naprawdę wygodny i jego obsługa nie sprawia żadnych problemów. Przesiadka z tradycyjnej, manualnej skrzyni odbywa się bezboleśnie (i w drugą stronę też bez niespodzianek). Jasne, przez kilka pierwszych minut palce lewej ręki niespokojnie poszukiwały klamki sprzęgła, również moja lewa stopa (sic!) była niemniej zaskoczona – jednak nie ma z tym żadnego dyskomfortu.

Działa to fajnie, jeździ się całkiem przyjemnie i wygodnie. Można w zasadzie skupić się wyłącznie na wrażeniach z jazdy obsługę biegów pozostawiając maszynie. Jestem ciekaw jaka będzie odpowiedź konkurencji, bo coś mam wrażenie, że Honda może w segmencie dużych turystyków nieco namieszać.

Share

Błękitny Grom: FZ8N

// Lipiec 3rd, 2010 // 2 Comments » // Fazer 8, Jazda próbna

FZ8 i FZ6 na jedym stały parkingu
Ha! Wreszcie udało mi się posadzić tyłek na następcy FZ6 chociaż należałoby powiedzieć bracie mniejszym FZ1. Na pierwszy rzut oka, a nawet na drugi i trzeci te motocykle praktycznie niczym nie różnią się od siebie. Blok silnika ten sam (zmniejszono tylko średnicę cylindrów), rama też identyczna. Te same zegary, widelec USD, tłumik wyprowadzony z boku (koniec z rurami pod siedzeniem). Po szybkiej analizie basów dobywających się z tłumika po odpaleniu testowej maszyny wiemy już, że to nie stary poczciwy silnik z R6 a zmodyfikowana z R1 jednostka napędowa. Będzie dobrze. Na pokładzie mamy przecież o 20Nm więcej.

Nie ma co dłużej deliberować. Godzina na jazdę testową to przecież tyle co kot napłakał czyli nic. Jedziemy.

Rzeczywiście: JEST DOBRZE! Motocykl zbiera się z jedynki bardzo sprawnie, wyjeżdżam na ulicę i po chwili jadę już na czwórce. Krzywa momentu podobnie jak w małym Fazerze: łagodnie, ale pewnie mniej więcej do 6-7 tys. obrotów, potem robi się już naprawdę ciekawie :) Przy czym to łagodnie, przypomnę, ma o 20Nm większą dynamikę (no, nie w całym zakresie, ale jest to wyraźnie odczuwalne). Dostałem do dyspozycji wersję bez owiewki, więc jazda z prędkościami, powiedzmy zbliżonymi do autostradowych, wymaga żelaznej pozycji za kierownicą. Do jazdy przelotowej, na dłuższy dystans jak dla mnie taki sprzęt się nie nadaje. Za bardzo wieje. W mieście jednak sprawdzi się znakomicie.

Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010Yamaha FZ8N, 2010

Wspomniałem już o dynamice silnika to napiszę jeszcze o jego elastyczności. Nie ma niespodzianki, również jest wyraźnie lepiej niż w mojej FZ6. Nie ma problemu by sprawnie przyspieszyć z 80km/h jadąc na 4 biegu i wyprzedzić jadący przed tobą samochód.

Pokonywanie zakrętów to bajka, ale i to nie dziwi, bo FZ8 korzysta przecież ze sprawdzonych w FZ1 rozwiązań. Maszyna chętnie składa się w zakręt i pewnie się w nim prowadzi.

Przedni hebel z wyraźnie wyczuwalnym punktem zadziałania mimo braku przewodów w stalowym oplocie dawał się dobrze kontrolować, ale za mało przejechałem by móc to jednoznacznie i ostatecznie stwierdzić. To co zauważyłem było zadowalające.

Z ciekawostek: testowy egzemplarz mieli wcześniej w swoich łapach dziennikarze. Efekty z ich nauki jazdy na tylnym kole widać na baku (przy logo) oraz na końcówce tłumika :)

Mimo, że testowy egzemplarz był koloru niebieskiego to mam wrażenie, że to może być czarny koń Yamahy w segmencie rynku motocykli o pojemnościach 750-800ccm. Gdybym dziś stał przed problemem wyboru motocykla dla siebie to zapewne bez większych wahań wybrałbym właśnie Fazera z numerem 8. W segmencie „osiemsetek” pomału zaczyna się tłok. Ciekawe co z tego wyniknie … :)

Postaram się jeszcze przejechać wersją z półowiewką.

Share

Zamknij się i jedź: Honda VT750S

// Lipiec 2nd, 2010 // No Comments » // Jazda próbna

Honda VT750S 2010
„- Nie mam co panu za bardzo opowiadać o tym motocyklu, bo to nie Honda VFR1200FD (z automatycznym zestawem sprzęgłowym).”

„- Życzę miłej zabawy.”

Tyle miał do powiedzenia jeden z pracowników salonu Motorista o Hondzie VT750S. Wbrew pozorom ta minimalistyczna wypowiedź zawiera wszystko co o tym modelu można powiedzieć. Po prostu wsiądź i jedź przed siebie nie martwiąc się jakimiś mało ważnymi drobiazgami. Wszystko w zasięgu rąk i nóg, nie trzeba nic kombinować. Ot, takie przyjemne jeździdełko do miasta. Ponieważ jest to tak zwana wersja budżetowa wyposażono ją w napęd łańcuchem (co raczej w tym segmencie maszyn często spotykane nie jest), poza tym dostajemy całkiem zacnie brzmiący silnik w układzie V, który mimo nierewelacyjnej mocy 44KM może pochwalić się 62Nm momentu obrotowego (czyli mniej więcej tyle co moja FZ6). Minimalistyczny „budzik” przywodzi na myśl te wskaźniki z Harley’a – jest licznik dzienny, zegarek – obsługuje się to identycznie (guzikiem na obudowie).

Jazda z prędkościami autostradowymi mija się z celem. Raz, że pęd wiatru będzie nam się już dawał mocno we znaki, dwa silnik zaczyna wyraźnie się męczyć i wytracać dynamikę. 100-110km/h : proszę bardzo, ciągnie aż miło.

Dobrze i pewnie prowadzi się w zakrętach, maszyna pozostaje neutralna i przewidywalna – początkujący z pewnością nie będą mieli problemów z jej ogarnięciem. Jeśli szukasz nowego czopera poniżej 30tys. PLN to moim zdaniem warto zastanowić się nad „eSką”. W mieście sprawdzi się doskonale, jego kompaktowa budowa nie sprawia problemów w korkach.

Z pewnością nie jest to sprzęt na dalsze wypady we dwoje, ale też nie z taką myślą został zaprojektowany.

Honda VT750S 2010 Honda VT750S 2010Honda VT750S 2010

Share

VFR-ka na dzień dziecka

// Czerwiec 2nd, 2010 // 2 Comments » // Jazda próbna, Motocykle

Honda VFR1200F przódProblem rozwiązał się sam. Zadzwonili z Motoristy i zapytali czy nie chcę się przejechać nową Hondą VFR1200F. Miałem powiedzieć, że nie chcę? Głupio by było :) Umówiłem się, że podjadę po pracy. Wizualnie wiedziałem już czego się spodziewać, bo z bliska oglądałem nowy flagowy okręt Hondy na targach motocyklowych w Warszawie, które odbyły się w lutym b.r. (pisałem zresztą o tym, poszukajcie w archiwum). Niespodzianki tu nie było.

Pozycja za sterami całkiem wygodna, podobnie jak w BMW K1300R który jest bezpośrednim konkurentem dużej VFR-ki, siedzi się w pozycji „pół-sportowej” będąc lekko pochylonym do przodu. Wszystko jest w zasięgu rąk i nóg, nie ma problemu z odnalezieniem wszystkich dźwigni i przełączników. Jeśli chodzi o sam kokpit to szału nie ma, jest dobrze. Wskaźniki są czytelne. Pozycję centralną zajmuje analogowy obrotomierz a po jego obu bokach znalazły swoje miejsce dwa wyświetlacze monochromatyczne. Po lewej prędkościomierz ze wskaźnikiem paliwa, po prawej stronie wskazania komputera pokładowego (m.in. wskaźnik zapiętego biegu, dzienny przebieg, zegarek, etc.) Przy manetkach standardowe przełączniki, ten kto choć raz jeździł na czymś z kraju kwitnącej wiśni nie będzie miał żadnego problemu z ich ogarnięciem.

Wyprofilowanie baku i zintegrowana z nim owiewka pozwalają na dobry i pewny dosiad. Nie ma problemu z utrzymaniem pozycji. Podczas hamowania nie zjeżdżałem na zbiornik.

Dynamika jednostki napędowej jak na tę klasę pojemności nie powala na kolana, ale jak to u Hondy nie bardzo jest się do czego przyczepić. Silnik pracuje więcej niż poprawnie choć jak wspomniałem na trójce od niskich obrotów przyspiesza ślamazarnie co w K1300R nie miało miejsca. Pierwsze dwa biegi potrafią jednak zrzucić z kanapy, lepiej o tym nie zapominać przy dynamicznym starcie spod świateł.

Biegi wchodzą miękko, bez zgrzytów i trzasków.

Honda VFR1200F kokpitHonda VFR1200F lewy bokHonda VFR1200F prawy bokHonda VFR1200F tył

Honda w ciekawy sposób zaprojektowała mocowanie bocznych kufrów. Zamiast stelaża są tu dwie krótkie belki (wyprowadzone z podnóżków pasażera – zobaczcie na zdjęcia), na których opierają się pojemniki. U góry są wpinane do plastikowego profilu, na przedłużeniu którego znajduje się mocowanie tablicy rejestracyjnej. Dzięki temu zabiegowi po zdjęciu bagażu motocykl prezentuje się naprawdę zgrabnie. Wada? Pasują do tego tylko kufry Hondy a kosztują niemało.

Dzięki smukłej sylwetce VFR1200F całkiem sprawnie radzi sobie w korkach. Jazda pomiędzy wolno sunącymi autami nie jest problemem.

Dla kogo ten motocykl? Z pewnością dla osoby z zasobnym portfelem. Mając luźne 60 tys. złotych zastanowiłbym się raczej czy nie wziąć wspomnianego BMW z rewelacyjnie działającym systemem ESA II.

Share

H-D demo truck w Warszawie

// Maj 18th, 2010 // No Comments » // Motocykle, Wydarzenia

H-D demo truck tour 2010Dziwnie tak trochę pisać na portalu poświęconym w końcu w głównej mierze motocyklom japońskim (a Fazerowi przede wszystkim!) o imprezie spod znaku Harleya i Davidsona. Jednak trzeba panów z Milwaukee pochwalić za ten patent. Pomysł z objazdową, żywą prezentacją motocykli, które podróżują do dealerów ciężarówką, i które każdy może bezpłatnie przetestować jest naprawdę marketingowym majstersztykiem. Niby proste, ale jakie skuteczne. Najlepszy przykład, że sam z niecierpliwością oczekiwałem dnia, w którym będę mógł przejechać się w grupie podobnych mi zapaleńców najnowszym modelem Fat Boy’a Special czy innego Night Roda. Ja, który oddałem serce Yamasze teraz kombinuję jak by tu wejść w posiadanie Forty-Eight’a :)

Dobra. Nie jest tak źle, ale ten kto zawsze chciał poczuć się jak easy rider w miniony weekend miał ku temu okazję. Do dyspozycji było ponad 20 motocykli. Frekwencja zdecydowanie dopisała i po raz kolejny cieszyłem się ze swojej zapobiegliwości – na jazdy zapisałem się wcześniej poprzez formularz na stronie i to był zdecydowanie dobry pomysł. Wiele osób, które liczyły na to, że po prostu wpadną z ulicy by się jakimś Harrym przejechać odchodziło z kwitkiem.

Można było jeździć w grupie (z przewodnikiem po ustalonej trasie), albo solo – to jak kto lubi. W grupie wiadomo, poczucie przynależności do wspólnoty i wzbudzanie ogólnej sensacji „na dzielnicy” :) A solo? No to też stara śpiewka: ponury, samotny jeździec o zawadiackim spojrzeniu, którego i tak przez wizjer kasku nie widać ;)

Udało mi się „zaliczyć” wspomniane już wyżej: Fat Boy’a wersja Special, Night Roda oraz Nightstera. Jak widać wybrałem z oferty modele „najczarniejsze” i to dosłownie, chociaż model Night Roda trafił mi się z pomarańczowym malowaniem atrapy baku :) Nightster zaskoczył mnie i to nieprzyjemnie tym, że ma jakoś bezsensownie ustawione podnóżki. Na postoju kuły mnie w łydki a podczas jazdy wymuszały nienaturalne zgięcie nóg w kolanach, a przecież do olbrzymów nie należę. Z pewnością gdybym miał zamiar go kupić pierwsze co bym zrobił to zlecił przesunięcie ich do przodu. Tu zdecydowanie bardziej odpowiadała mi pozycja na „czterdziestce ósemce” z nogami do przodu.

Cóż więcej …, fajnie było :) Te trzy godziny minęły bardzo szybko a ja utwierdziłem się w przekonaniu, że zaraziłem się Harley’em na dobre :) Kryzys wieku średniego … ? Dobrze, że chociaż kurtki z frędzlami mnie nie kręcą … ;)

http://tour.harley-davidson.pl/tour/

Share

Kiedy Harry poznał …

// Kwiecień 28th, 2010 // 2 Comments » // Jazda próbna

… Buella

Harley Davidson Sportster Forty EightMiniony weekend upłynął mi pod znakiem Harley’a i jego młodszego brata (nieżyjącego już można powiedzieć) Buella. W warszawskim salonie Liberator odbyły się dni otwarte. Maszyn nie było dużo (jak dowiedziałem się od personelu z powodu równoległej imprezy w Sochaczewie), ale i tak była to oferta interesująca. Mnie przede wszystkim zaciekawiła tegoroczna nowość ze stajni HD – forty eight (na zdjęciu po lewej). Mały, niski, stylizowany na sprzęty z końca lat 50. ubiegłego wieku twór z charakterystycznym bakiem w kształcie orzeszka i potężnym silnikiem 1200 wyjętym z Sportstera. Muszę przyznać, że jeździ się tym cudem całkiem zacnie i nie przeszkadza specjalnie fakt, że zawieszenie jest, ale jak by go nie było (tak, trochę czuć kręgosłup na warszawskich wybojach). Ten typ tak ma i nie należy tego uznawać za wadę, absolutnie! Ten ośmiolitrowy zbiornik paliwa też miał być z definicji mały i wygląda naprawdę dobrze – to jest w końcu motocykl na miasto, więc zasięg nie jest tu problemem. I jak tym cudownie telepie na jałowym biegu :) Bardzo mi się też spodobał patent z lusterkami zamontowanymi pod kierownicą – funkcjonalne to na pewno nie jest (ciągle szukałem wzrokiem lusterka gdzieś ponad manetkami), ale za to jak wygląda! Szkoda, że za tę zabawkę trzeba zapłacić przeszło 42 kPLN. Myślę jednak, że już w przyszłym roku można się spodziewać jakiś ciekawych ofert z rocznika 2010.

Dobra, miało być jednak też coś o Buellu. Niech żałuje ten kto nie był, bo to zapewne już jedna z ostatnich szans by pojeździć sprzętami tej amerykańskiej marki na dniach otwartych, a szkoda, bo moim zdaniem to naprawdę niedoceniana przez motocyklistów maszyna. Ma też kilka ciekawych rozwiązań technicznych jak choćby ta ogromna tarcza hamulcowa na przednim kole – hebel jest naprawdę skuteczny. W modelu 1125R, który był dostępny do testów przeniesienie napędu z fenomenalnie „pierdzącej” dwucylindrowej V-ki jest realizowane gumowym pasem, zupełnie jak w dostojnych Harley’ach. Nie wiem czy jest drugi taki motocykl sportowy, w którym by zastosowano to rozwiązanie. Skrzynia biegów bardzo precyzyjna, sprzęt świetnie przyspiesza i bardzo pewnie składa się w zakrętach. Gdybym dziś wybierał moto dla siebie Buell miałby u mnie duże szanse. To wyjątkowa maszyna.

Buell 1125RBuell 1125RBuell 1125RBuell 1125R

Share

Uwaga! Trwa test.

// Kwiecień 15th, 2010 // No Comments » // Jazda próbna

FZ6: uwaga - testPostanowiłem uruchomić kolejny dział: jazda próbna. Będę w nim w miarę swoich skromnych możliwości testował dla Was nowe motocykle, które dealerzy udostępniają w ramach jazd próbnych. Na pierwszy ogień: BMW K1300R, którym już od jakiegoś czasu chciałem wybrać się na przejażdżkę i skonfrontować własne wyobrażenia z rzeczywistością. Jazda testowa tym najmocniejszym nakedem z Bawarii już w tę sobotę, 17. kwietnia.

W najbliższych planach mam także test nowego supersporta BMW S100oRR. Co dalej? Zaglądajcie, by się przekonać :)

Jeśli macie jakieś sugestie odnośnie tego  co w tym dziale powinno się znaleźć – jestem do Waszej dyspozycji.

Share

FZ8: pierwsza jazda

// Kwiecień 15th, 2010 // No Comments » // Fazer 8, Motocykle, Yamaha

Yamaha FZ8Już 19. kwietnia kierowca testowy Trevor Franklin z MCN jako jeden z pierwszych szczęśliwców będzie miał możliwość przetestowania nowego modelu Yamahy: zarówno z półowiewką jak i w wersji naked. Jak tylko pojawią się informacje z tych testów oraz mam nadzieję film nie omieszkam o tym poinformować. Polscy kierowcy będą musieli poczekać przynajmniej do połowy maja.

Share