„8 marca 1915 roku następuje nawrót zimy, najpierw zaczynają się wielkie opady śniegu, a potem spadek temperatury” – czytamy we wspomnieniach Eduarda Pichlera z 24 pp. Landwehry, który walczył w bitwie pod Manyłową w Bieszczadach (relacja pochodzi z wydanej niedawno drugiej części książki pt. „Bieszczadzkie lwy”). „W padającym śniegu widoczność spada do 10 kroków, nocą temperatura sięga minus 21 st. C. Jeden z żołnierzy doznał całkowitego odmrożenia dolnej połowy ciała, od dołu już jest martwy, choć jeszcze przytomny. Po nocy z 9/10 marca z odmrożeniami odchodzi na dół po 70 ludzi z każdego batalionu”.
Przeczytaj więcej: https://lublin.naszemiasto.pl/potworne-echo-detonacji-nioslo-sie-po-gorach-bitwa-pod/ar/c13-9865841
Zobacz również:
Karawaning. Sposoby na problemy z zawieszeniem kampera
Ostre riposty nauczycieli podstawówek. Bezczelni uczniowie doczekali się odpowiedzi
Co jeść, aby schudnąć? Jedz to i chudnij! Te owoce najlepiej spalają kalorie i tłuszcz! 17.05.2025
Straszne mieszkania do wynajęcia. Jak z filmu grozy! Tylko dla odważnych
Polecamy
555 zł
Zapytaj o cenę!