// Marzec 6th, 2011 // No Comments » // Motocykle, skutery, Wydarzenia

Po raz trzeci w Warszawie przy ul. Marsa 56 odbyła się wystawa motocykli i skuterów organizowana przez agencję Motoroni. Ku chwale ojczyzny i dla dobra ogółu postanowiłem, że jednak pojawię się tam („zeszłą razą” obiecywałem sobie, że nigdy więcej), pooglądam i napiszę parę słów na temat tego co zobaczyłem.
Albo nie. Najpierw czego nie widziałem. Otóż zabrakło stoiska Kawasaki, i to drugi rok z rzędu. To dość dziwne zważywszy na to, że pół hali ziało pustką. Z jedną rzeczą jeszcze się przeliczyłem. Założyłem błędnie, że w niedzielę rano będzie względnie spokojnie. Nie było. Tłumy ludzi, każdy oczywiście chciał dotknąć, usiąść i zrobić sobie zdjęcie. I nie mówię tylko o jednośladach, bo jak wiadomo na tego typu imprezach można się natknąć na atrakcyjne hostessy, które skutecznie odciągają wzrok od lśniących chromem maszyn. Jedną taką panią udało mi się nawet wprawić w osłupienie kiedy poprosiłem ją o to by zeszła łaskawie z kanapy, bo chciałem zrobić motocyklowi zdjęcie
Zabrakło mi również oferty Harleya. W zeszłym roku jakkolwiek bardzo skromnie – jakiś akcent był. W tym roku absolutnie nic. Czyżby u Amerykanów było rzeczywiście tak źle? Niedawno można było przeczytać o planach przeniesienia części produkcji do Indii – jeśli faktycznie to się stanie, będzie to historyczna chwila w dziejach giganta z Milwaukee.
Czy ktoś z Was spodziewałby się, że na takiej imprezie pojawią się babcie z wnukami? Nie? A były. Całe rodziny. Sprawiały raczej wrażenie jakby właśnie spadły z Księżyca prosto w sam środek hali wystawienniczej, ale co tam. Koloryt był. A bilety wcale nie takie tanie: 25 od głowy + 5 zeta za godzinę parkingu. Społeczeństwo nam się bogaci. I dobrze.
Przy samym wejściu podobnie jak w zeszłym roku rozstawiło się BMW. Co nowego w ofercie? Po oszałamiającym sukcesie S1000RR BMW kontynuuje swój marsz po zwycięstwo wystawiając w tym roku do walki turystyczny krążownik K1600GTL, pierwszy na świecie seryjnie produkowany motocykl z adaptacyjnym oświetleniem przednim (doświetlanie zakrętów). 6 cylindrowy, rzędowy silnik ma zapewniać płynność i elastyczność w trasie, a bogate wyposażenie rodem z amerykańskich lotniskowców (ale tu w cyfrowym wydaniu) ma umilić połykane kilometry. Jak widzimy na zdjęciach udało się złapać samego pana dyrektora BMW Motorrad Polska w pracy. Podwójny sukces, bo to przecież niedziela
Nieco w cieniu swojego dużego brata na rynku w segmencie enduro (a raczej „asfalduro”, bo gdzie tym po bezdrożach jeździć …) debiutuje GS G650. Poza tym w ofercie sprawdzone już pozycje, że wspomnę choćby K1300R/S czy R1200R. Ceny również trzymają się mocno na stałym, nieniskim poziomie, ale tak ma być, bo oferta jest kierowana do ludzi z kasą.














Co tam dalej. Triumph? Czemu nie. Chętnie w tym roku przejadę się testowo na Tigerze, bo chciałbym mieć porównanie z BMW F800GS. Wiadomo, że ze względu na wyrównaną stawkę kupuje się teraz głównie oczami, a Tiger co tu dużo gadać może się podobać. Agresywny wygląd obiecuje wiele, ale życie na pewno to zweryfikuje o czym nie omieszkam napisać paru słów przy stosownej okazji. Miałem o tym nie wspominać, ale z góry było wiadomo, że napiszę
Bardzo przypadł mi do gustu Thunderbird w wersji burzowej czyli Storm. Cóż, latka lecą … i wkrótce będę się pewnie rozglądał za jakąś kanapą na kółkach.







Następny przystanek: Ducati. Do tej pory byłem zdania, że motocykl, który prezentuje się wizualnie z każdej strony dobrze – nie istnieje. Bo to albo z boku jakiś profil przeszkadza, albo wydech przypomina puszkę po konserwach, czy zegary nie takie. Muszę chyba ten pogląd teraz zweryfikować, bo na polskim rynku w tym roku debiutuje (na razie nad wyraz skromnie) – Diavel. W moim odczuciu maszyna wygląda znakomicie z każdej strony. Z opinii jakie do mnie docierają wnioskuję, że równie dobrze jeździ. Zobaczymy już za kilka tygodni kiedy będzie można wybrać się na jazdę próbną. Aha, tym razem zabrakło mi śmiałości by poprosić panią o zejście z motocykla. Wszystkich czytelników gorąco przepraszam za tę niedogodność
Wypada mi jeszcze odnotować inną maszynę z włoskiej stajni – Multistradę. O niej również słyszałem wiele dobrego, jest to jak twierdzi producent motocykl łączący w sobie najlepsze cechy enduro, turystyka i quasi sporta – co raczej wydaje się nieprawdopodobne, ale z recenzji wynika, że jest coś na rzeczy. To również sprawdzimy w tym sezonie.







Bardzo solidne stoisko przygotowało Suzuki (w bonusie dostajemy stanowisko GrandysDuo, gdzie można było kupić ciuchy prosto z Japonii: na metkach ceny w jenach). Ja z zaciekawieniem będę obserwował walkę w krainie 800, gdzie jak wiemy temperatura stale rośnie. Jest więc GSR750, jest dobrze nam tu znany Fazer 8 (Yamaha w ukryciu testuje FZ8R o czym pisałem wcześniej) i wreszcie Kawasaki Z750R. Co łączy te maszyny? Na pewno litera „R” i ambicje żeby w segmencie sprzedawać się najlepiej.







Nie gorzej zaprezentowała się Yamaha, chociaż z niezrozumiałych dla mnie przyczyn zabrakło rozebranego Fazera, była tylko „eSka”. I tak zresztą nikt nie zwrócił na to uwagi, bo wszyscy cykali sobie foty przy R1 i V maksie. To jest to co Polaka podnieca teraz najbardziej. W segmencie budżetowym sądzę, że bardzo dobrze wypadnie seria XJ. Motocykl oferowany jest obecnie aż w 3 wersjach „nadwoziowych”: golas, z półowiewką i w wersji F (full) całkowicie osłonięty. Ciekawy jestem wyników sprzedaży na koniec roku. Przy okazji zrobiłem też przymiarkę do skutera – X-MAX 250. Muszę kiedyś czymś takim się przejechać. Wszyscy zachwalają, że na miasto taki skuter to najlepsze rozwiązanie.













No to Honda. Osobiście najbardziej zainteresowany byłem nową CBR-ką. Ktoś poszedł po rozum do głowy i zaoferował 250-kę za 16 tysięcy złotych. To znośna cena za taki model i osiągi. Wreszcie można na poważnie się zastanawiać czy zamiast używanej 500-ki nie kupić nowej ćwiartki. Ciekawe co na to Kawasaki. Czy obniżą cenę najmniejszej Ninjy? Moim zdaniem powinni. Co poza tym u Hondy? No oczywiście VFR-ka z dwusprzęgłową skrzynią biegów, nowy GoldWing i odświeżone Szerszenie. Najciekawsze jednak czekało na zwiedzających w głębi stoiska. Otóż w tym roku w Polsce ma zadebiutować coś co zwie się Gymkhana (wystarczy wpisać w YT, jest tego trochę). W skrócie chodzi o to by przejechać pewien „mocno zakręcony” odcinek po asfalcie w możliwie jak najkrótszym czasie. Znakomite ćwiczenie na opanowanie motocykla. Dodatkowo ma to ten bonus, że niepotrzebny jest do tego profesjonalny tor wyścigowy – takie zawody można przygotować na parkingu pod supermarketem. Ze względu na silny deficyt torów w naszym kraju jest to niewątpliwa zaleta. Zobaczymy jak to się rozwinie – ja w każdym razie chciałbym w czymś takim wziąć udział.


















Solidnie zaprezentował się również nasz „chiński” Junak, który z roku na rok poszerza swoją ofertę. Sądząc po zainteresowaniu nie jest to patykiem na wodzie pisane i ma swoje odbicie w realnej sprzedaży na polskim rynku. Cóż, ceny w porównaniu z konkurentami są naprawdę atrakcyjne. Przykładowo wcale nieźle się prezentujący model o wdzięcznej nazwie M16 kosztuje jedynie 13.500.




Na stanowisku Rometa mogliśmy już w pełnej krasie podziwiać anonsowany na ubiegłorocznej wystawie model Division. Ciekawe jak to będzie się sprzedawać? Czy będzie można mówić o Joy Division
? W sumie chętnie bym się przejechał, ale jeszcze nie wiem czy w Warszawie któryś z dealerów będzie oferował jazdy testowe na tym modelu.


KTM w tym roku zdecydowanie skromniej, tylko oddział KTM Racing się pojawił na wystawie prezentując ubłocone jak się patrzy maszyny.


Za to równie dobrze jak poprzednio wypadł Zipp ze swoją ofertą. Zipp Tracker, Nitro czy PRO to mocne pozycje w ofercie tego producenta.

Oprócz importerów motocykli na wystawie znalazło swoje miejsce szereg innych firm. Nie zabrakło Shoei, gdzie można było dowiedzieć się wszystkiego o właściwym doborze kasku i jego późniejszej pielęgnacji, był również Schuberth (choć skromnie). Była też okazja by rozejrzeć się za czymś na motocyklowy grzbiet: Modeka, Rukka, Halvarssons, Tarbor. Swoje stanowisko miał sklep internetowy moto-akcesoria.pl (w konkursie można było m.in. wygrać kask motocyklowy).












Zaprezentowały się również firmy customowe oferując szereg modyfikacji i dodatków do jednośladów. Ofertę pokazał również serwis trike.pl („wystarczy prawo jazdy kategorii B” – tak się ładnie reklamują w Internecie), ale mnie jakoś trójkołowce nie „jarają”. Traktuję to jako ciekawostkę.


Nie zabrakło stanowisk z prasą branżową. Na obszernych poduchach Motormanii wylegiwał się Pejser w towarzystwie przedstawiciela Garażu pod Ryżym Koniem – Damiana Śmigielskiego („Motocyklicznie”), Lovtza brylował na salonach portalu Ścigacz.pl a „Świat motocykli” po raz kolejny zachęcał nas do wzięcia udziału w plebiscycie na motocykl roku. Do wygrania tym razem Triumph Tiger.


To z grubsza tyle co udało mi się w tym roku uchwycić na wystawie. Mimo kryzysu w branży i lecących na łeb słupków sprzedażowych (choć ostatnio niby już lepiej) oferta importerów była bogata – każdy mógł wybrać coś dla siebie.
To do zobaczenia na trasie
Share